Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych

<< < (4/27) > >>

Melkior Tacticus:
Miał wygłosić teraz pewien wykład, o historii, honorze i skurwysyństwie. By potem wyjaśnić plan. Ale z ulicy dało się słyszeć stłumione krzyki;
- Krew dla Krwawego Króla! Kilka bełtów wpadło przez okna trafiając kilku cywili, Melkior założył szybko hełm, a potem miastem i karczmą wstrząsnęły cztery wybuchy. Z czego jeden z nad przeciwka. Kamienica Domenika wyparowała, wraz z nią przednia ściana Ukonu Wacka. Fala uderzeniowa odrzuciła wszystkich w tył, kamienie, szkło, drewno i alkohol były wszędzie. Podskarbiemu dzwoniło w uszach... Przed jego twarzą leżała czyjaś noga. No i... ktoś strzelał z kusz do środka. Przez pył nie widać kto.

Adaś:
Na moment przestałem cokolwiek ogarniać, wszystko działo się tak szybko. Najpierw krzyk, potem bełty i już leżałem na ziemi.
Wszystkie dzięki były jakby daleko, a ja zacząłem się powoli podnosić z ziemi. Rozejrzałem się i nie tylko mnie wybuch przewróci. Kawałek odemnie leżał stolik przy którym siedzieliśmy, a tuż obok niego pęknięta beczka. Beczka pysznego miodu którym się raczyliśmy.
- O wy skurwysyny... -Powiedziałem do siebie, choć słyszałem samego siebie, wciąż jakby w oddali.
Do środka zaczęły wlatywać bełty z ulicy, trzeba było się schować przed ostrzałem. Więc zacząłem się powoli czołgać w kierunku jednego z przewróconych stolików.  Rzucanie teraz się do walki było głupim pomysłem. Byłem przygłuszony, wszędzie latały bełty a nie było wiadomo kto skąd dokładnie strzela.
Tak więc doczołgałem się do jednego wywróconego stolika. Po drodze znajdując jeden z moich pistoletów które ładowałem siedząc, a który wybuch odrzucił wraz ze mną.
Postanowiłem czekać aż ostrzał zostanie przerwany, albo przynajmniej przestanę być przygłuszony żeby móc walczyć pewniej.

Nawaar:
Rozmowa trwała w najlepsze i już zapewne mięliby się, zbierać w stronę dracońskich tuneli, gdzie przeciwnik miałby ogromną przewagę. Wtedy nastąpił nagły zwrot akcji i to myśliwy, stanął się ofiarą! Krzyki na ulicy, latające bełty po karczmie i w końcu wybuch. Ciemnoskóry nie miał za dobrych reakcji i nie zdążył się zasłonić, przed falą uderzeniową jaka naszła. Maurena wyrzuciło to tyłu, gdzie walnął w krzesło, które połamał i przy okazji wpadł jeszcze na filar plecami. Nawaar odkaszlnął i wypluł trochę krwi. Kilka chwil mu zajęło zanim pojął co się stało, lecz na wnioski przyjdzie czas później. Teraz postanowił przeczołgać się do stołu, by znaleźć schronienie przed bełtami, gdy to uczynił zaczął ładować swoją kuszę.

Melkior Tacticus:
Kurz opadł, w dziurze w ścianie stanęło 6 osobników, ubranych na czarno. Weszli do karczmy z mordem w oczach. Najważniejsze że przestali strzelać. - Ilum... kurwa. Chciał odpalić inkantację na Neltharionie ale przecież zostawił go w jukach. Wciąż będąc lekko oszołomionym sięgnął po Narsila i ruszył do walki, było już po zachodzie słońca i niestety wampirzy terroryści byli szybcy, Melkior miał solidny problem walcząc z jednym. Tylko że młokos był po prostu gorszym szermierzem, elf odbił jego cios, wolną ręką uderzył z pancernej rękawicy w szczękę by zaraz przebić serce delikwenta. No a potem rzuciło się na niego jeszcze dwóch, chcąc koniecznie go przewrócić i zedrzeć hełm. Ale Komandor umiał się bić tymczasem reszta...

5x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir (jeden "zabity" przeze mnie, walczę wręcz z dwoma, trzech was atakuje, tak wiem kusze mają stare staty. Dlatego atakują mieczami)

Adaś:
Po chwili gdy trochę się opamiętałem, spojrzałem nad stół co się dzieje w moim otoczeniu. Gdy zaglądałem w tym momencie zobaczyłem jak Melkior wykańcza pierwszego przeciwnika, a następnie zawiązuje walką dwóch następnych.
Wciąż siedząc za stołem, chwyciłem mocniej pistolet i odciągnąłem kurek. Wyprostowałem obie ręce, chwytając pewnie za rękojeść. Lewą ręką usztywniłem chwyt, a prawa zaczęła powoli wybierać spust. A w tym samym czasie, oko znalazło szynę prowadząca i zgrało ją z muszką na końcu lufy. Cel był już wybrany, był to wampir który z mieczem w dłoni szedł w głąb pomieszczenia.
Wstrzymałem powietrze i ściągnąłem opuszkiem palca spust. Rozległo się głośne pif-paf i owiał mnie dym palonego prochu. A wampir jak na komendę się przewrócił do tyłu, z piękną dziurą po srebrnej kuli w oczodole.
Szybko schowałem pistolet do kabury i zacząłem się rozglądać za drugim. Wszak przy stole ładowałem obydwa srebrnymi nabojami.
Kiedy kłęby dymu się ciut rozwiały, wtedy go dostrzegłem, leżał pod ścianą karczmy na lewo ode mnie. Nie myśląc wiele ruszyłem w jego kierunku...

4x Bandyta

10-1= 9 Srebrny nabój

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej