Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rozproszeni
Melkior Tacticus:
- Obędzie się. Dziękujemy za pomoc. Nic nie obiecuje. Elf zabrał karty i wyszedł na korytarz, by tam poczekać na Egberta i obgadać sprawę.
Egbert:
Egbert swoje karty również zabrał. Chwilę później dołączył do Melkiora na korytarzu.
-Co teraz, komandorze? Dalej wypytujemy, czy ruszamy prosto do chramu?
Melkior Tacticus:
//Przepraszam, nie zauważyłem ;/
- Dalsze wypytywanie tutaj nie ma sensu, no chyba że chcesz przepytać każdego. Myśle że powinniśmy zbadać chram, mamy jeszcze trop w Atusel. Ale szpital nam nie ucieknie, chram też. Jednak ta ruina jest pewniejsza. Chodź, konia masz?
Egbert:
// Luzik
-Mam, wziąłem jedną szkapę z Bastardo.- Jemu również podróż do magicznych ruin odpowiadała dużo bardziej niż chodzenie po mieście i nagabywanie nieznajomych ludzi. Zawsze to trochę akcji. Przy odrobinie szczęścia trafią tam na jakichś nieumarłych, rabusiów, albo innych kultystów. Rudobrody poprawił pas z bronią i ruszył do wyjścia, tą samą drogą którą tutaj doszli. Atmosfera na uczelni niezbyt mu się spodobała, więc w duchu cieszył się że za chwilę zostawi uniwersytet za sobą. Było tu zdecydowanie za cicho, a do tego wszędzie czuć było kurz i pergamin.
Melkior Tacticus:
- Czyli nie jestem jedyny co używa nadal koni z naszych stajni. Odpowiedział idąc zaraz za Egbertem w stronę miejskiej stajni. - W ogóle, chcę dla nas sprowadzić pewne specjalne wierzchowce, mam tylko problem z papierologią. Pamiętasz drakeny z Vrih?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej