Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rozproszeni
Melkior Tacticus:
- My nie w sprawie wykładów. Melkior Tacticus. Przedstawił się. - Rektor powiedział że może nam pan pomóc, ponoć widział pan anomalie w chramie na południu. Prosze je opisać.
Rakbar Nasard:
- No tak, wystąpiły tam pewne odstępstwa. Widzicie, często zapuszczam się do dżungli żeby badać tamtejsze chramy i wszelkie manuskrypcje wyryte na ich ścianach. Znalazłem idealny chram do tego, najbardziej wysunięty na południe w gminie Larkos. Tydzień temu zachodzę tam znowu, żeby zrobić kopie jednej ze ściany a tu... przejścia nie ma. Tak jakby ktoś je zamurował. Próbowałem kilofem je rozkopać ale ani drgnęło. Co innego niż magia mogło to być? Byłem tam też dwa dni temu, ściana jak stała tak stała. Do tego zauważyłem, że jakby wokół chramu wykarczowano trochę drzew, czyli to sprawka istot rozumnych. Więcej tam nie poszedłem, zgłosiłem jedynie rektorowi że badania chwilowo wstrzymuje. Mam rozumieć, że rektor wezwał was do otwarcia budynku, żebym mógł kontynuować pracę? Nareszcie!
Melkior Tacticus:
- Nie, to prywatna sprawa. Szukamy magów panie Albercie. Elf położył na biurku karty z ich wizerunkami. - Rozpoznaje pan kogoś? Po za tym, może otworzymy owy chram. Która to gmina? Bo Larkos to hrabstwo, spore. I nie kojarzę tam dżungli.
Egbert:
-Otworzymy, jeśli w grę wchodzi nagroda. I jeśli nie będzie się to kłócić z naszym obecnym zadaniem.
Dorzucił Egbert. Nie lubił pracować za darmo, więc jeśli mają jeszcze bawić się w przełamywanie jakichś magicznych blokad, to chce coś ekstra. No, chyba że komandor uprze się na działalność charytatywną. Wprawdzie nie wykonywali teraz misji dla kompanii, ale rudobrody i tak respektował łańcuch dowodzenia. Bycie Bękartem Rashera to w końcu nie robota od ósmej do szesnastej, a sama przynależność do kompanii to coś więcej niż tylko praca. Egbert również pokazał profesorowi karty.
Rakbar Nasard:
- A tak, przepraszam. Ma Pan racje, to inne hrabstwo ale nazwa wyleciała mi z głowy. To tutaj. - wskazał palcem na mapę, którą uprzednio wyjął z biurka. - Niesety nie kojarzę tych ludzi. Co do zapłaty... mogę dać 50 grzywien z własnej kieszeni za otwarcie budynku. Niestety uczelnia niechętnie finansuje badania.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej