Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rozproszeni
Rakbar Nasard:
- Pan nigdy nie studiował? - zapytał zdziwiony. - Widzicie ten wielki budynek z wysoką wieżą? Tam mieści się rektorat, w którym, jak nazwa wskazuje, urzęduje głowa naszej uczelni. - wyrecytował najpewniej jakiś prymus. - Dziekan natomiast zarządza poszczególnymi wydziałami, których mamy wiele, na przykład medyczny, lingwistyczny... - zaczął wymieniać dalej.
Egbert:
Egbert nie miał pojęcia czym jest lingwistyka i średnio go to ciekawiło. Poklepał żaka po ramieniu i z aprobatą pokiwał głową, po czym minął go bez słowa i ruszył w stronę głównego budynku. Oby rektor był skłonny do rozmowy. Ważni ludzie lubili ustalać oficjalne godziny przyjęć, czasem wymagali wcześniejszej zapowiedzi. Rudobrody miał nadzieję, że nie każą mu wypełniać żadnego podania, czy innych papierów. Nienawidził takich pierdół.
Rakbar Nasard:
Weszliście do pomieszczenia, w którym siedziały dwie kobiety, bardzo elegancko ubrane. Pokój był spory, jednak większą część zajmowały biurka, regały oraz szafy. Czuć było w powietrzu charakterystyczny zapach papieru i inkaustu. Jedna z kobiet bardzo szybko i z niebywałą wprawą coś przepisywała na maszynie. Druga natomiast coś czytała, najprawdopodobniej jakieś podatnie. Zaszczyciła was wzrokiem raptem na sekundę, by zacząć czytać dalej.
Melkior Tacticus:
A to pewnie słynne "panie z dziekanatu". Ponoć najgroźniejsze istoty świata. Melkior miał nawet dobry humor, miał też nadzieję że jakoś strasznie nie wyglądają. - Dzień dobry, jestem Melkior Tacticus, Podskarbi Koronny, my do rektora. Nie byliśmy umówieni. To... pilna sprawa wagi państwowej.
Egbert:
Rudobrody nie posiadał żadnych tytułów, które mogłyby sprawić że rektor przyjmie ich wcześniej, więc po prostu stanął u boku Melkiora. Przyjął przy tym klasyczną postawę ochroniarza. Ludzie siedzący w tym zawodzie nazywali ją czasem "staniem na Thorusa", albo "czarnuchem z bramy". Egbert nie miał pojęcia czemu. Trzeba jednak było przyznać, że ta poza miała w sobie jakiś element intymidacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej