Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (18/59) > >>

Quinn:
- Dziękuję i tobie, Kenshinie, za słowa uznania - elf skinął orkowi głową i zapatrzył się przez chwilę na ostrzony przez wampira nóż. W ramach kontry za każdym razem gdy Imago przeciągał osełką po klindze Quinn kontrował to donośnym akordem wygrywanym na lutni. Szczerzył się przy tym wesoło.

Dragosani:
- Za coś mnie pokarał, Zartacie? mruknął Drago, gdy jego uszy zaczęły być atakowane z dwóch frontów. Bóg nadziei nie raczył odpowiedzieć. I jechali tak dalej, powoli przez noc. Trochę po północy wóz skręcił lekko. Dragosani skierował go na niedużą polanę położoną w pobliżu strumienia. Zatrzymał wóz.
- Konie musi odpocząć - powiedział krótko. - I wy też. Zjedzcie coś, prześpijcie się. Rano ruszamy dalej. Ale za dnia niech powozi ktoś inny. - Odprzęgł wierzchowca od wozu i poprowadził go do strumienia, coby zwierze mogło się napić.

Vulmer:
Vulmer uczynił podobnie do Draga, zszedł z konia i zaprowadził nad strumień by ten się napił. Elf zrobił podobnie. Kucnął obok i nabrał w ręce chłodnej świeżej wody i napił się. Wytarł mokre ręce o koszule a potem odprowadził Cudacusa bliżej furgonu. Z wozu pobrał kawałek suszonego mięsa i przysiadł na ziemi oparty o koło jedząc.

Kenshin:
Kenshin zdjął już opatrunek, który zrobił mu wampir. Rany zagoiły się i już pod tym względem było w porządku. Dalsza trasa przebiegła spokojnie w miłej atmosferze można, by rzec. Ork zszedł z wozu, by nieco rozprostować swoje kości, kiedy ogłoszono przerwę. Łowca również napił się wody z okolicznego źródła, czując orzeźwienie. Następnie oparł się o wóz, zajadając suszone mięso było one dobre, aczkolwiek trochę gumowate. Jednak nie zamierzał marudzić na głos! Mogło to podejść pod obrazę majestatu i hojności króla. 
- Rano mogę ja prowadzić. Idealna pora dla mnie.
Rzekł do Draga, żeby potwierdzić wcześniejsze słowa, powiedziane niedawno na wozie. I nadal wcinał suszone mięso, przegryzając je owocami taka mieszanka valfdeńska.

Imago:
Imago schował nóż oraz osełkę, po czym wysiadł z wozu i rozprostował nogi. Zabrał z niego katanę, którą podpiął do pasa. Poczęstował się krwią, jaką na wozie wiózł dla nich Dragosani. Grzechem byłoby nie skorzystać. Ziewnął, nie ze zmęczenia, a bardziej z nudy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej