Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (15/59) > >>

Dragosani:
- Kołczan trzydziestu strzał, mikstura leczenia ran... - Wyszukiwał Bogumił. - Za to wyjdzie dziewięćdziesiąt grzywien. A lutnia? Hmm... No mam coś. Elfiej produkcji, spod rąk elfiego rzemieślnika Filadelfia, czy jakoś tak. To razem z lutnią by wyszło sto czterdzieści.

Nazwa: Elfia lutnia
Opis: Popularny pośród bardów instrument strunowy. Ten egzemplarz posiada smukła budowę i proste zdobienia przedstawiające stylizowane pnącza i liście.

Quinn:
- Idealnie, biorę - ucieszył się elf i podał kupcowi odliczoną ilość.

662 - 140 = 522 grzywien

Vulmer:
- Nie przypuszczałem że umiesz grać Quinn. Tylko jak usłysze cokolwiek z repertuaru Bławatka czy jaki to on ma tam pseudonim artystyczny, to - jak bogów kocham - zastrzele i zakopie w lesie. Rzucił żartobliwie, poprawił juki i dosiadł Cudacusa.

Kenshin:
- Nie dzięki nie chce się uzależnić, potem musiałbym na was polować albo coś.
Kenshin nie wiedział jak działają istoty, które są uzależnione od wampirzej krwi czy to tak samo działa jak u alkoholików albo narkomanów? I raczej nie chciałby brać udziału w czymś takim. Następnie usadowił się wygodnie i nic nie mówił, bo chciał się nie poruszać podczas udzielenia mu pomocy. Lekko syknął, gdy Dragosani przemył mu ranę alkoholem, potem zawinął to wszystko bandażem i powinno być dobrze. Najważniejsze, że nie zakrył mu oka, przez co jego zmysły nie zostały bardziej przytępione.
- Dziękuję Drago zawsze lepiej takie rzeczy zabezpieczyć niż miałoby to samoistnie goić. Jeszcze raz dziękuję i niech Ventepi ześle na Ciebie swoje łaski.
Podziękował nieśmiertelnemu z całego serca, a miał je duże jak na orka. Mając jeszcze chwilę czasu przysłuchiwał się, co tam chcieli pokupować jego towarzysze, ale sądził, że lepiej się przygotowali na podróż ku północy.- Quinn mikstury kupiłem nam na wyprawę są w tej skrzynce na wozie, także bierz kiedy zajdzie taka potrzeba. Te do widzenia w ciemnościach też są, jakby ktoś pytał.
Rzekł to powoli, wchodząc na wóz.

Dragosani:
Dragosani jeszcze dokończył naprawdę koła wozy. Zamontował je solidniej, aby nie wypadło.
- Gdy dojedziesz do miasta znajdź na posterunku straży kapitana Willarda i opowiedz mu co się tutaj wydarzyło - poinstruował kupca. - Będzie wiedział co robić. - Zapewnił. Spojrzał na swoją drużynę.
- Gotowi wszyscy? To ruszamy dalej. Lepiej nie kusić losu jeszcze bardziej. - Po tych słowach wskoczył na wóz, aby kontynuować podróż. Zanim jego towarzysze wsiedli, wampir rozejrzał się wokół i zagwizdał głośno. Po chwili usłyszeli tupot zwierzęcych łap i z krzaków wyłonił się Idefix. Dolna żuchwę miał ubrudzoną krwią.
- A ty gdzieś się szlajał? - zapytał go wampir, gdy sirin podszedł do niego. Położył rękę na jego głowie i podrapał za uchem. - Mieliśmy tutaj pewną przygodę, ale już wszystko w porządku... na razie. Bądź czujny. - Sirin zdawał się rozumieć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej