Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skryć się przed słońcem
Kenshin:
Łowca nie spodziewał się takiego obrotu spraw, bo nagle jakby z pod ziemi wyrosła zjawa, która raniła czarnoskórego orka w głowę i twarz. Krew wydobywała się z ran, zaburzając mu wzrok choć częściowo widział i czuł, że zjawa jest bardzo blisko niego. Mimo to nie mógł oddać strzału z łuku! Natomiast tego wypuścił on łuk i zebrał w sobie moc magiczną, wyprostowując swoje dłonie, wypowiedział inkantację mroźnej zamieci.
- Anoshu!
Z dłoni orka wydobyło się lodowane powietrze, które było podobne do tego jakie wywoływały zjawy. Zamieć ogarnęła zjawę, unieruchamiając ją chociaż na chwilę, żeby on sam mógł w nią strzelić z łuku. Zważywszy na to, że będzie mieć zdecydowanie więcej czasu. Łowca natychmiast pochwycił łuk, dobył strzały, którą ponownie wyjął z kołczanu, nałożył na cięciwę, po czym szybko i mocno ją naciągnął a następnie, oddał strzał. Żelazny pocisk trafił w zamrożoną zjawę, rozbijając ją na drobne kawałeczki.
// Zostawię ilość przeciwników ocenie prowadzącego.
1x północnica
1x zjawa
Pozostaje 20 żelaznych strzał
Dragosani:
Zjawa zamrożona zaklęciem i porażona żelazną strzałą rozprysła się w strzępie dymu.
- Heshar! - wypowiedział Dragosani, który dobył runy i użył jej mocy przeciwko upartej północnicy. Upiór opierał się mocy zaklęcia, lecz w końcu uległ i zniknął jęcząc. Walka dobiegła końca. Przynajmniej na razie.
- Na razie spokój - Dragosani przerwał ciszę, rozglądając się wokół. - Ale to się może szybko skończyć, jeśli zjawy znów się zmanifestują. - Z wozu wyszedł Bogumił.
- Gdybyście się nie zjawili to te upiory by mnie z córka do grobów zabrały! Dziękuję! - zawołał. - Proszę, panowie, niechże się odwdzięczę. Mam na wozie trochę towarów, odda... odsprzedam po kosztach! - Wskazał na wóz.
- Skorzystajcie, jeśli chcecie, ale szybko. Kenshin, w porządku? - podszedł do orka. - Mam zestaw cyrulika, jak coś.
// Możecie sobie uzupełnić zapasy. Podstawowe przedmioty, jak mikstury, strzały. To co można kupić w Efehiidon u zwykłych kupców. Ceny takie same jak w Efehidon. Jeśli chcecie to możecie tez znaleźć jakiś przedmiot fabularny, ale dajcie mi znać na pw.
Vulmer:
Vulmer podjechał bliżej wozu kupca, zszedł z konia i podszedł bliżej.
- Wezmę cztery kołczany strzał. Powiedział podając pieniądze.
2544-200=2344
Imago:
Imago splunął i podniósł się. Schował kuszę, już gotową do dalszych strzałów. Podchodząc do drużyny zarzucił kaptur na głowę, gdyż w czasie walki, podczas upadku spadł mu. Nie czuł nigdzie bólu, więc chyba nic sobie nie złamał. Podszedł do wozu. Na wozie stał dalej Quinn, z córką Bogumiła, która dalej trzęsła się jak osika.
- Panienka już może zejść stamtąd. Już po wszystkim! - powiedział tak miło, jak tylko mógł. - Pomóc? - spytał, jednocześnie szukając jakiś co ciekawszych rzeczy. Gdzieś tam błysnął naszyjnik z nietoperzym emblematem. Zapamiętał go.
Kenshin:
Walka się skończyła póki co ofiar brak zaś był tylko jeden ranny. Całkiem niezły bilans zważywszy na to, że nie walczyli z byle czym. Łowca wyprostował się, kiedy wampir do niego podszedł.
- Zaskoczyła mnie skubana, ale jakoś sobie poradziłem. Trzeba się zbierać póki czas, bo jakoś ich ciał nie chce mi się szukać, by je spalić. Wiesz, że z chęcią skorzystam w ten sposób będzie zdecydowanie szybciej, bo zanim się zagoi to minie trochę czasu. Dzięki za troskę.
Odpowiedział wampirowi, nie zdradzając jego imienia przy Bogumile. Tak będzie lepiej dla człowieka. Kenshin przetarł swoje oczy z krwi, widząc już nieco lepiej. Teraz jeszcze się połata i będzie dobrze, ba właściwie może to zrobić na wozie, byle nie narażać się na ponowny atak.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej