Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (11/59) > >>

Dragosani:
Panowała ciężka cisza, przerywana podmuchami zimnego wiatru. Nagle Dragosani podniósł rękę, w której trzymał pistolet.
- Nadchodzą - powiedział tylko i wystrzelił. Huk przeszył powietrze kula pomknęła pozornie ku pustce. Trafiła jednak w coś, co musiało pozostawać pod zasłona niewidzialności. Rozległ się krzyk umęczonej duszy i istota manifestacja istoty rozpadła się w blasku iskier. Przez ułamek sekundy można było w niej poznać zarys kobiety. I wtedy nastąpił atak. Te duch nie bł jedyny. Zrzucając zasłony niewidzialności z lasu nadleciały pozostałe. Trzy z nich wyglądało na młode (lecz martwej) kobiety. To od nich dało się wyczuć nienaturalny chłód. Pozostałe widziadła zaś miały formę humanoida, lecz o ciężkich do rozróżnienia szczegółach. Ich oczy żarzyły się żądzą krwi.

Jedna ze zjaw w wyciem pomknęła ku Imago. Iście przerażający widok. Wampir poczuł jak pierwotny lęk sprawia, że dłonie zaczynają mu drętwieć. Do ataku dołączyła się kolejna zjawa, lecz ta w milczeniu próbowała zbliżyć się do wampira, aby rozpruć go szponami.

Jedna z północnic rzuciła się na Dragosaniego, który nie bardzo miał czym się bronić, kulę już wykorzystał a runę musiał wyciągnąć. Na razie pozostało mu więc unikanie ataków.

Kolejna zjawa ruszyła na Vulmera, jęcząc przeraźliwie, co mroziło krew w żyłach młodego elfa.

Pozostała północnica i zjawa zaatakowały Kenshina. Powietrze wokół widmowej kobiety zaczęło się ochładzać i w miarę jak się do niego zbliżała ork poczuł mróz. Okazało się, że dobrze zrobił ubierając się ciepło. Jednak nie był to jeszcze prawdziwy atak. Dłonie północnicy zalśniły trupim blaskiem, gdy szykowała ona jakąś podła sztuczkę. Zjawa zaś trzymała się z boku, zapewne próbując zajść orka z boku. Wydała swój jęk zaświatów i po chwili znów zniknęła za zasłona niewidzialności, zapewne knując coś niedobrego.

Strzegący wozu Quinn zaś też poczuł atak pazurów. Lub raczej paznokci. Jasnowłosa córka kupca wczepiła się w niego, gdy tylko usłyszała pierwszy wrzask zjawy. Drżała w strachu niczym sarenka, pochwycona w sidła.

2x Północnica
4x Zjawa

// Na wozie Bogumiła pali się lampa, więc nie działa na was kara Osłona nocy.
// Na Imago, Kenshina i Vulmera działa Umiejętność Jęk zaświatów, tracicie 1 finiszer.

Imago:
Atak zjaw okazał się zaskakująco skoordynowany. Huk wystrzału Dragosaniego słychać było aż w Atusel. Pewnym było to, że Imago usłyszał go naprawdę dobrze. Tak samo, jak też usłyszał jęk atakującej go zjawy. Wampir nie należał do strachliwych, lecz coś uniemożliwiło mu oddanie strzału z kuszy od razu. Imago umknął przed pazurami zjawy, która dosłownie go okrzyczała, zaraz potem od szponów tej, która chciała go zaatakować znienacka. Ledwo to z resztą wychwycił. Jego zmysły nie były tak wyostrzone jak te Dragosaniego. Wykonał przewrót po ziemi od obu zjaw i wykorzystał dystans, jaki teraz dzielił jego i przeciwników. Uniósł broń, obrał cel, którym była bliższa ze zjaw i wystrzelił na raz dwa bełty. Te przecięły ze świstem powietrze i bez problemu dorwały swój cel. Żelazne groty były wielką słabością bestii, która zniknęła, rycząc przed tym przeraźliwie. Pozostał po niej jedynie obłok dymu, który szybko się ulotnił. Druga zjawa już ruszyła do ataku. Wampir nie miał czasu na ładowanie kuszy - zajęłoby mu to zbyt długo i nim by to zrobił, leżałby rozpruty. Zdał się na swój nadludzki refleks, raz za razem unikając ataków zjawy. W którymś momencie przybrał jednak inną taktykę. Po którymś z uników uskoczył w bok i wykonał przewrót po ziemi. Tam natychmiast transformował się w nietoperza, po czym uderzeniami małych czarnych skrzydeł odbił się od ziemi. Poleciał w stronę najbliższego drzewa, po czym wylądował na jednej z gałęzi, która wyglądała na grubą i solidną. Tam też się odmienił i kucnął na niej, by przypadkiem jej nie złamać, albo nie spaść. Nie mógł strzelać, gdyż był wyczerpany po transformacji, ale postanowił przeładować, za co się zabrał.

2x północnica
3x zjawa

Vulmer:
Jęki istot astralnych przerażały jego i jeszcze bardziej konia elfa, nie bardzo mógł coś zrobić. Zjawa leciała od lewej, zbyt szybko by zdążył naciągnąć łuk, toteż chwycił strzałę i niczym patykiem cisnął w nią. Jednocześnie oddalając się konno i szykując drugi pocisk, tym razem jak należy.

//To czy ten improwizowany atak w ogóle coś dał zostawiam do oceny prowadzącemu. I ten, nie mam finiszerów w ogóle ;p

Dragosani:

--- Cytat: Imago w 03 Luty 2020, 20:06:38 ---Atak zjaw okazał się zaskakująco skoordynowany. Huk wystrzału Dragosaniego słychać było aż w Atusel. Pewnym było to, że Imago usłyszał go naprawdę dobrze. Tak samo, jak też usłyszał jęk atakującej go zjawy. Wampir nie należał do strachliwych, lecz coś uniemożliwiło mu oddanie strzału z kuszy od razu. Imago umknął przed pazurami zjawy, która dosłownie go okrzyczała, zaraz potem od szponów tej, która chciała go zaatakować znienacka. Ledwo to z resztą wychwycił. Jego zmysły nie były tak wyostrzone jak te Dragosaniego. Wykonał przewrót po ziemi od obu zjaw i wykorzystał dystans, jaki teraz dzielił jego i przeciwników. Uniósł broń, obrał cel, którym była bliższa ze zjaw i wystrzelił na raz dwa bełty. Te przecięły ze świstem powietrze i bez problemu dorwały swój cel. Żelazne groty były wielką słabością bestii, która zniknęła, rycząc przed tym przeraźliwie. Pozostał po niej jedynie obłok dymu, który szybko się ulotnił. Druga zjawa już ruszyła do ataku. Wampir nie miał czasu na ładowanie kuszy - zajęłoby mu to zbyt długo i nim by to zrobił, leżałby rozpruty. Zdał się na swój nadludzki refleks, raz za razem unikając ataków zjawy. W którymś momencie przybrał jednak inną taktykę. Po którymś z uników uskoczył w bok i wykonał przewrót po ziemi. Tam natychmiast transformował się w nietoperza, po czym uderzeniami małych czarnych skrzydeł odbił się od ziemi. Poleciał w stronę najbliższego drzewa, po czym wylądował na jednej z gałęzi, która wyglądała na grubą i solidną. Tam też się odmienił i kucnął na niej, by przypadkiem jej nie złamać, albo nie spaść. Nie mógł strzelać, gdyż był wyczerpany po transformacji, ale postanowił przeładować, za co się zabrał.

--- Koniec cytatu ---

Druga zjawa zdawała się wyczuwać pozycję Imago swoimi nadnaturalnymi zmysłami, gdyż od razu zmieniła kierunek i poszybowała w stronę drzewa wybranego przez wampira. Imago zdążył załadować kolejny bełt, gdy lewitując nad ziemią zjawa wzleciała ku gałęzi na której siedział. Nie zaatakowała jednak bezpośrednio Imago, lecz gałąź. Jej ostre szpony bez problemów przecięły drewno. Grawitacja i ciężar wampira wykonały resztę i Imago spadł z drzewa. Uderzenie o ziemię wybiło powietrze z płuc wampira, wciąż naładowana kusza wypadła mu z dłoni. Nie wystrzeliła jednak i leżała tuż poza zasięgiem. Zjawa opadała ku niemu z rozczapierzonymi pazurami.


--- Cytat: Vulmer w 04 Luty 2020, 15:58:29 ---Jęki istot astralnych przerażały jego i jeszcze bardziej konia elfa, nie bardzo mógł coś zrobić. Zjawa leciała od lewej, zbyt szybko by zdążył naciągnąć łuk, toteż chwycił strzałę i niczym patykiem cisnął w nią. Jednocześnie oddalając się konno i szykując drugi pocisk, tym razem jak należy.

//To czy ten improwizowany atak w ogóle coś dał zostawiam do oceny prowadzącemu. I ten, nie mam finiszerów w ogóle ;p

--- Koniec cytatu ---

Zjawa widocznie wyczuła z czego zrobiony jest grot i zatrzymała się na moment, unikając uderzenia nim. Dało to krótki moment Vulmerowi na poprawne wycelowanie.

// Wiem, że nie masz. Twój atak uznam, za pół finiszera, tak jak to zwykle się robi w takich sytuacjach.


2x północnica
3x zjawa

Kenshin:
Zaczęło się, gdy tylko wampir, który widział kierunek skąd pochodzą zjawy, oddał strzał z pistoletu, dezintegrując jedną z nich. Jednak ich ilość była nieco przytłaczająca, sądząc po możliwościach drużyny, ale cóż będą musieli sobie poradzić. Kenshin widział już nie jedno, także sam widok mrocznych duchów go nie przerażał, ale ich umiejętności już tak, gdyż poczuł nagle jak go siły opuszczają.
    Kenshin nie tracił czasu, kiedy poczuł osłabienie mając przed sobą północnicę. Ork odskoczył w bok, gdzieś na dwa metry unikając ataku pazurami na szczęście miał gotową już broń. Łowca naciągnął cięciwę, wymierzył celując w głowę nieszczęśliwej kobiety, która musiała nieco zboczyć z kursu, by tym razem zabić orka, jednak było już dla niej za późno. Kenshin wypuścił strzałę razem z zimny powietrzem jakie miał w płucach. Żelazny grot wbił się w czoło północnicy. Duch po otrzymaniu obrażeń od żelaza, zdezintegrowała się.
Łowca jednak nie spoczął na laurach, bo gdzieś tam jedna zjawa zniknęła podczas pierwszej konfrontacji i może czaić się wszędzie. Ork wyjął druga strzałę z kołczanu i był gotów go oddać, gdy tylko drugi mroczny duch go zaatakuje.

Pozostaje 21 żelaznych strzał

 
1x północnica
3x zjawa

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej