Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (7/59) > >>

Quinn:
- A skąd pomysł że coś mi się nie podoba?

Kenshin:
- Pozwól, że zacytuje "Lepszy bękart Aragorna niż bękart Rashera".
Czyli coś musiało nie grać chyba, że chodziło o sam zwrot cóż teraz zapewne się dowie.

Quinn:
- Nie przepadam za oportunistami.

Dragosani:
- Prrrr... - wóz nagle zatrzymał się. Przed nim na trakcie ktoś stał, inny wóz, oświetlony niewielkimi lampami oliwnymi.
- O bogowie, jak dobrze... - usłyszeli głos jakiegoś staruszka.
- Co się stało, dobry człowieku? - zapytał Dragosani.
- A witajcie panie dobry, dobrze żeście się zatrzymali. Nazywam się Bogumił kupiec z Ereno. Z córką... - starszy, dobrze odziany człowiek wyszedł zza wozu i zbliżył się.
- Do rzeczy, Bogumile - przerwał mu Drago.
- Ach, tak, oczywiście... Koło w wozie mi się złamało. Mam zapasowe, alem stary już i nie dam rady sam go założyć. Pomóżcie, proszę panie... Pomóżcie, a ja dam... eee... No dam przejrzeć moje towary i odsprzedam tanio, jeżeli coś chcecie. - Wampir myślał tylko chwilę.
- Kenshin, Imago pomożecie mi. Elfy patrzcie czy nic nie będzie chciało się do nas podkraść. - Wsiadł i podszedł do kupieckiego zadaszonego furgonu, aby ocenić uszkodzenia. Bogumił widocznie nie był osobą, która mogła stanowić zagrożenie. Prawie na kolana padł w podziękowaniach. Jego córki nie było widać.

Vulmer:
- Oportunistami? No kiedy ostatnio sprawdzałem mieli dość jasny kodeks. I raczej nie wybierają najbardziej bezpiecznych rozwiązań. Być może było tak nim stali się największą kompanią najemników na Valfden. Powiesz że jestem nie obiektywny. Jestem bratem ich dowódcy, i po prostu wiem że oni też mają idee i wyższy cel. Tylko bez rycerskiego etosu i patosu. Oczywiście, mają swoje wady i ich nazwa bardzo im pasuje. Ale oportuniści? Nie dokończył, bo jak zwykle coś zakłóciło podróż. Vulmer podjechał kawałek do przodu, z łukiem w ręku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej