Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (6/59) > >>

Imago:
A tymczasem Imago się nudził. Niezbyt ciekawiły go historie szlacheckich rodów. Wolał już słuchać o stworzeniach lasu. Przynajmniej mógłby zgadywać z czego warto pić krew, a z czego nie. A że Imago się nudził, to wziął jeszcze łyka whisky, po czym zakorkował je i postawił przed sobą. Wskazując, by w razie czego się częstować. Ziewnął, okazując znudzenie tematem, przeciągnął się jak kot po drzemce, strzelił palcami, potem karkiem. Wyjął jeden z noży, tak samo jak i małą kamienną osełkę, po czym zaczął ostrzyć krótkie stalowe ostrze, którego rękojeść zdobiła podobizna nietoperza.
- Wybaczcie, że wam przerwę te jakże ciekawą historię rodów szlacheckich - powiedział, bezczelnie nie kryjąc ironii. - Ale jeśli mamy razem podróżować, polować, a co najważniejsze, pewnie i walczyć, muszę was bardziej poznać. Każdego - kontynuował. Przesunął butelkę bardziej od siebie, bliżej siedzących na wozie kompanów podróży. Na razie tylko podróży. - Po kolei, bierzemy łyczek napoju i mówimy o sobie. Wy siebie znacie, ja was nie. Kto zaczyna?

Dragosani:
- Ja nie piję, bo prowadzę! - od razu powiedział Drago, coby nikt nie miał pomysłów z wypytywaniem go o jego dzieje. Za dużo czasu by na tym zeszło. W sumie sam nawet nie wiedział ile z jego biografii jest znane w królestwie. Może to i lepiej, jeżeli nie jest zbyt dobrze znana. Robiło się czasem niezbyt moralne rzeczy.
- Tylko macie być trzeźwi w razie gdybyśmy natrafili na coś groźnego - upomniał jeszcze.


//Kolejną osobę proszę o rzut 1d20.

Vulmer:
- Pytałem o waszą znajomość Kenshin, nie wykład z historii. Odebrał flaszke od Imago pierwszy, pociągnął łyka i podał dalej. - O mnie już nieco wiesz, jestem bękartem który większość życia musiał spędzić w ukryciu przed błędami ojca. Byłem w Konkordacie i zmarnowałem zbyt dużo czasu z Gunsesem Cadacusem, w trakcie jego cholernej pseudo krucjaty. Prawie przy tym ginąc. I w sumie tyle. Nie było więcej do opowiadania.

Rolled 1d20 : 14, total 14

Quinn:
- Lepszy bękart Aragorna niż bękart Rashera - zauważył sentencjonalnie elf.

Kenshin:
Drugi z wampirów wszedł w rozmowę razem z propozycją lepszego poznania się do tego, doszedł rytuał picia.
- No tak jakoś mi się jakoś powiedziało ku przestrodze twojej, byś nie popełniał tych samych błędów.
Odpowiedział Vulmerowi, ale nie ważne co z tym zrobi. Teraz była kolej orka lub Quinna, lecz Kenshinowi średnio się widziało picie nigdy nie wiadomo jakie rzeczy spotkają na trakcie.
- Ja tam pić nie zamierzam, ale chcesz usłyszeć skąd pochodzę to proszę bardzo. Pochodzę z księżyca, które jak wiesz mamy dwa nazwa krainy nazywa się Tinirleit. Pamiętam, że przybyłem tutaj, gdy jeszcze była mgła oddzielająca nas od kontynentu. Dawno to było.
Nie chciał mówić, o sobie więcej nawet nie widział powodu, by mówić dalej, jednakże ciekawiło go co innego.
- Quinn jeśli mogę spytać? Co takiego nie podoba się tobie w Bękartach Rashera?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej