Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (53/59) > >>

Kenshin:
Imago powiedział w sedno, kiedy kolejne wampiry przybiegły z tunelu. Rzuciły się na całą drużynę, ale to strzelcy stanowili większe zagrożenie, jednakże póki co musiał się zająć banitą, który na niego nacierał niczym pies spuszczony ze smyczy, dzierżąc w dłoni miecz. Kenshin mocniej złapał wardynę w obie dłonie, żeby nadążyć za ruchami oponenta. Ork nie czekał, żeby się bronić tylko natarł w momencie, gdzie wampir był już bardzo blisko niego, by go zaskoczyć. Łowca zastosował pchnięcie do przodu natomiast jego przeciwnik zwinnie to, ominął starając się odpowiedzieć ciosem w lewy bok orka. Kenshin wykorzystał podwójne ostrza broni i pociągnął lewe ostrze w swoją stronę, powodując odskok nieśmiertelnego do tyłu. Łowca ponownie zaatakował z góry na dół jednym ostrzem, próbując trafić wampira w głowę ten kolejny raz zwinnie, uniknął ataku mając dostęp do torsu orka, w który chciał wbić ostrze miecza. Kenshin zbił ostrze rękojeścią swojej broni. Czarna ruda nie poddała się stali i w ten sposób miał teraz, odsłoniętego go na tyle długo, że ork uderzył ciosem sierpowym w skroń. Ten nie spodziewał się takiego ataku i nieco na chwilę go przymuliło, także łowca szybko ostrzem wardyny, przeciął mu tętnicę szyjną krew buchnęła z głównej aorty, ale to nie koniec, bo drugim ostrzem uderzył głębiej, starając się odciąć głowę jednak nie trafił dokładnie, bo wisiała ona jeszcze na skrawku skóry, który odciął trzecim i ostatnim uderzeniem. Głowa z dziwnym wyrazem twarzy odczepiła się od ciała na dobre. Wampir powinien nie żyć! Teraz mając wolne dłonie, sięgnął on po łuk i strzałę. Szybko nałożył ją na rowek i cięciwę, po czym oddał strzał w kierunku wampira z kuszą w ręku. Żelazny pocisk przeleciał przez niemal całą jaskinię trafiając wampira prosto w tors. Strzała go nie zabiła, tylko zraniła jednak mogła dać czas dla Draga, żeby pozbył się psubrata. Ork posłał tak jeszcze ze dwie strzały, trafiając jednego przeciwnika w lewą rękę zaś drugiego w prawe udo. Wiele to nie da, ale coś jednak powinno.

5x bandyta wampir jeden ranny w tors, drugi w lewą rękę, trzeci w prawe udo
2x wampir banita
// Pozostaje 18 żelaznych strzał     

Dragosani:
Ranione wampiry ledwie na chwilę zostały wykluczone z walki. Jedynie ten ze strzałą w torsie miał większy problem, dwa pozostałe po prostu wyrwały strzały z ciała. Rany zasklepiły się momentalnie. Jeden z nich przypadł do wampira ranionego w tors, aby mu pomóc.

Tymczasem Dragosani ruszył do ataku. Z szablą w jednej ręce i pazurami drugiej, wpadł między dwóch banitów dezorientując ich samą agresją natarcia. Pchnął pierwszego barkiem, odpychając go. Cios miecza drugiego odbił szablą, po czym błyskawicznie kontratakował. Ciął raz w odsłonięty tors wampira, drugi cios spadł na jego szyję, gładko odcinając głowę. Aura percepcji Draga ostrzegła go przed nadlatującym bełtem. Ruchem lekkim, niemalże od niechcenia, odbił go szablą i skoczył ku drugiemu banicie. Uniknął jego ciosu i użył pazurów, tnąc go nimi po twarzy. Zadał tym paskudne cztery rany cięte, rozrywając skórę twarzy i jej mięśnie, zalewając krwią oczy wampira. Pozbawienie go głowy było formalnością. Nadleciał kolejny bełt. Tym razem Drago uchylił się przed nim i nie czekając skoczył ku strzelcowi. Wampir bandyta nawet nie próbował załadować kuszy, rozsądnie złapał za miecz. Problem polegał na tym, że w walce w zwarciu nie miał szans z bestią. Dragosani wpadł między niego i jego towarzyszy, siekąc wokół i siejąc śmierć. Pozbawił pierwszego ręki dzierżącej miecz, a następnie głowy. Pozostali porzucili kusze i ruszyli do ataku kupą.  Wampir raniony wcześniej w tors wstał. Jego rana zregenerowała się. Wspólnie z kompanami ruszył na Dragosaniego. Bezmyślnie, nie koordynując ataku. Czwórka wampirów sama sobie przeszkadzała, co wykorzystywał Antares. Seria trzech szybkich ciosów pozbawił rąk i głowy pierwszego z nich. Ciało pchnął na dwóch innych i skoczył ku trzeciemu, wbijając ostrze szabli w jego czaszkę i rozcinając ja wpół. Dwa pozostali, widząc co się dzieje, próbowali uciekać.
- Uciekaj Arn...! - krzyknął jeden z nich do kogoś w dalszej części jaskini, lecz jego krzyk urwał się wraz z dekapitacją. Ostatni wampir spojrzał na padające ciało. Dragosani go dopadł. Pchnął go na ścianę. Ostrze szabli ciało jego plecy, rozcinając kręgosłup. Bandyta, pozbawiony kontroli nad swoim ciałem, padł na ziemię, a Dragosani zakończył jego żywot odcinając mu głowę.
- Przeszukajcie jaskinię, ktoś tu jeszcze może być! - polecił.




Kenshin:
Wampiry pozostały martwe przynajmniej te, które wyszły z tunelów. Drago dobrze przeczuwał, że część z nich mogła być mądrzejsza i pozostać w ukryciu. Kenshin uzbroił się ponownie w warydnę i poszedł, przeszukać tunel. Widzenie w mroku jeszcze powinno trochę działać, także nie będzie bezbronny jak dziecko we mgle, gdy jakiś wampir będzie chciał go zaskoczyć.

Dragosani:
Dragosani ruszył za orkiem, coby wesprzeć go w ewentualnej walce. Kolejna grota była jeszcze większa. I bardziej zagospodarowana. Był tutaj prosty stół, krzesła, jakieś beczki i skrzynie pod ścianą. Tutaj musiało być główne pomieszczenie tej jaskini. Wychodziły z niej dwa inne przejścia. Jedno duże, na wprost. Zapewne prowadzące do równie dużej groty. Było jednak zablokowane drewnianą barierą z drzwiczkami zamkniętymi kłódką. Coś musiało być op drugiej stronie, ponieważ dało się słyszeć powarkiwania. Drugie przejście, niezablokowane, było po lewej stronie. Znacznie mniejsze, ledwie mogące przepuścić jedną osobę.


Kenshin:
Ork ze wsparciem wampira poszli dalej i przywitała ich jeszcze większa grota, która była pusta. Żadnego wampira acz za to pełno krzeseł i stołów. Widocznie tutaj się zbierali i mięli istną bazę wypadową, także na zewnątrz może być ich więcej do tego były dwa dalsze przejścia jedno zabarykadowane zaś drugie zdołałoby przepuścić po osobie, warknięcia w sumie nie były mu obce.- Na mój gust mięli tutaj bazę wypadową i zastaliśmy małą grupę z drugiej zaś strony, dotarliśmy do celu te warknięcia przypominają mi tarlessty. Idę zobaczyć dokąd prowadzi otwarty tunel Kenshin odłożył wardynę, dobywając łuku oraz strzały, bo z tymi bestiami lepiej walczyć na dystans niż bezpośrednio. Oberwanie ogniem nigdy nie jest przyjemne i powoli, ruszył w głąb tunelu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej