Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skryć się przed słońcem
Dragosani:
Drago spojrzał w las, w stronę gdzie pobiegł sirin.
- Młody jest, pewnie chce po prostu pobiegać w lesie, może zapolować na coś - odparł na słowa Kenshina. - Raczej za blisko miasta jesteśmy, aby było to coś naprawdę groźnego. Łowcy pewnie sami o tym doskonale wiedzą. Jakie tutaj mogą gatunki występować? - zapytał.
Vulmer:
- Jelenie, dziki, behemoty, błędne ogniki, cieniostwory, gremliny, harsesisy, kretoszczury, kreshayr, krwiopijce, niedźwiedzie, sambiry, shizi, taru, trabliny, wiewiórki, wilki, wiwerny, zębacze jaskiniowe, ścierwojady. I kilka bardo rzadkich stworzeń, jak enty czy drzewce. A, i trolle. Powiedział co wiedział.
Quinn:
- Albo ludzie - dodał Quinn - Kto wie, może wyczuł jakąś zagubioną pastereczkę czy inną grzybiarkę która nie zdążyła wrócić przed zmrokiem i właśnie stała się kolacją krwiożerczej bestii - ostatnie słowa powiedział z rozbawieniem.
Vulmer:
- Albo poszedł za potrzebą. Dodał. - A właśnie Kenshin, mówisz że znałeś mojego ojca. Jak bardzo się znaliście?
Kenshin:
Idefix nie powracał, także może być tak jak powiedzieli przedmówcy. Kenshin nie zamierzał się wypowiadać skoro padły już odpowiedzi natomiast to co tyczyło się Aragorna, mógł rzec parę słów.
- Znałem na tyle ile chciałem, ale był istotą zachłanną, która chciała mieć więcej niż trzeba było i w końcu go to zgubiło. Pozbawiono go tytułu, ziem i honoru, który chce odzyskać twój brat. No i był patriotą chociaż chujem, także tyle ci powiem, żebyś nie podążał tą ścieżką nie wiedzie ona do niczego dobrego. Pośród nas jest jeszcze jedna osoba, która zna go znacznie lepiej i jest to sam Drago. On jak będzie chciał opowie tobie więcej.
Zakończył swój wywód, odbijając piłeczkę w stronę nieśmiertelnego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej