Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (44/59) > >>

Quinn:
Horda wampirów runęła na kompanię, a jako pierwsi stawili im czoła przyjaźni elfowi krwiopijcy. Quinn z uznaniem obserwował jak zarówno Imago jak i Drago mordują z wprawą potwory i nie zamierzał się obijać. Wziął na cel jednego z wupów, pomniejszego, zdegenerowanego krwiopijcę i napiął łuk, kładąc uprzednio na łęczysko żelazną strzałę, nie chciał marnować cennego szkła na pomniejszego stwora. Wyczekał na odpowiedni moment i zwolnił cięciwę, niemal od razu ponownie napinając łuk. Grot wbił się prosto w łeb stwora, powalając go na ziemię, a Quinn wykorzystał moment, posyłając kolejną strzałę, znów prosto w czaszkę. Nie był pewien czy to go zabije, ale z dwoma kawałkami żelaza w mózgu nie mógł zbyt wiele zdziałać. Druga strzała z chrupnięciem wbiła się w głowę potwora, a elf skierował oczy na kolejnego wupa, ponownie napinając łuk. Wyrobione na godzinach treningów mięśnie gładko napięły cięciwę, moment później żelazna strzała pomknęła, kierując się ku głowie bestii. Wampir wyczuł atak, skoczył do góry, nie unikając pocisku, żelazo wbiło się w pierś stwora, a wup, skrzecząc przeraźliwie, runął na elfa w szaleńczym ataku. Quinn nie stracił zimnej krwi, napiął ponownie łuk i z niebezpiecznie bliskiej odległości posłał kolejną strzałę, prosto w zdegenerowany pysk potwora. Siła strzału odrzuciła wampira, a żelazny grot wbił się głęboko w czaszkę, kalecząc jakże niezbędny do życia organ. Elf odetchnął i ponownie napiął łuk, drzewce sprawdzonej, cisowej broni zatrzeszczały cicho lekko gdy myśliwy brał na cel kolejnego wupa, brał na cel pomniejsze wampiry, odławiając je sprawnie, a pozostawiając te potężniejsze wprawniejszym wojownikom. Upatrzył szybko kolejnego, idącego do ataku na Imago, był odwrócony do Quinna bokiem, co elf sprawnie wykorzystał. Zwolnił cięciwę, posyłając pocisk w tył głowy potwora, siła strzału refleksyjnego łuku była znaczna, żelazna strzała wyrwała spory fragment czaszki i mózgu wampira, a ten niemal od razu zwalił się bez życia na ziemię.

5x wup
4x ekimma
3x strzygoń

28 - 5 = 23 żelazne strzały

Kenshin:
Kenshin trafił bestię, która straciła łapsko i dość mocno została zraniona w bok, ale skurczybyk nadal twardo się trzymał i dopiero dobicie go, przez Draga spowodowało jego koniec. Ork był jeszcze chwilę w transie, ale sekundę po tym zebrał się do kupy. Dawno nie korzystał z błogosławieństw swej bogini i jak widać towarzysze, wyrobili się w ostatniej chwili, bo właśnie nadciągnęła kolejna fala przeciwników, która była słyszalna od początku konfrontacji z fenorum. Wampiry wszelakiej maści wtargnęły, przez bramę fortu. Pierwsi do boju poszło duo wampirów, którzy w swoim stylu zrobili co trzeba, pozbywając się swoich zdegenerowanych braci. Niestety kilka z nich ruszyła na pozycję orka oraz dwóch elfów, którzy byli nieco oddaleni od pary wampirów. Łowca nie mógł pozwolić sobie na czekanie, także zebrał w sobie moc magiczną i z wody oraz lodu zawartego w koło nich, formował coś. - Izosh! Wypowiedział inkantację ostrego jak brzytwa sopla lodu, którym cisnął za pomocy telekinezy w strzygonia chcącego pikować na pozycję strzelców, trafiając go w brzuch. Ostrość czubka przebiła ciało latającego wampira, który już tylko bezwładnie opadał na ziemię. Szybkość z jaką spadał oraz dość solidne, przebicie jego ciała powinno skutkować śmiercią, bo rzeczywiście uderzył, o zlodowaconą powierzchnię tak, że nieźle huknęło. Kenshin ponownie zebrał moc magiczną i ponownie, uformował sopel lodu, mówiąc inkantację. - Izosh! Ork natychmiast pchnął soplem za pomocą telekinezy, trafiając nadciągającego wupa prosto w głowę. Wampir niższy mając przeszyty mózg przez lodowy twór, nie mógł się na nowo odrodzić ze względu na krainę, której byli Revar! Tutaj nie uświadczy się ciepłych temperatur.

4x wup
4x ekimma
2x strzygoń

Dragosani:
Trafiony magicznym soplem strzygoń wyrżnął w ziemię, lecz nie był martwy. Taka rana nie mogła zabić wampira. Potwór poderwał się, potrząsnął łbem, aby odegnać oszołomienie i brocząc krwią z przebitego brzucha rzucił się na sprawce jego bólu - Kenshina, powalając go na ziemię.


4x wup
4x ekimma
3x strzygoń

Imago:
Imago bez problemu wychwycił ostatnie zdarzenia. Nie miał czasu podziwiać zdolności Drago, gdyż sam musiał uratować czyjś czarny tyłek. Widząc, że strzygoń powalił Kenshina Imago ruszył na odsiecz, wpierw szybko podnosząc z ziemi nóż, który odbił się od fenorum. Cisnął nim zgrabnie, gdy zbliżył się do strzygonia od flanki i trafił go prosto w wielkie ucho, trafiając w mózg. Ostrze noża było jednak zbyt krótkie by zabić bestie. Rana przynajmniej ciężko zraniła bestię, która oszołomiona nawet nie zauważyła, gdy jej bardzo daleki kuzyn zbliżył sie i z całej siły kopnął z pół obrotu oraz wyskoku w nietoperzy pysk. Siła uderzenia wybiła jeden z zębów bestii, który padł gdzieś na ziemię obok Kenshina, oraz zrzucił ją z orka. Gdy już wylądował, Imago ujął pewnie swą wierną katanę i ciął raz. Tylko tyle potrzebował. Mniej więcej połowa czaszki strzygonia, wraz z połówką mózgu osunęła się na ziemię. W ślad z nią poszła reszta cielska.
Imago nie marnował czasu. Ruszył dalej w bój. Zaatakował go jeden z wupów, wściekle tnąc pazurzastymi łapami. Imago odpowiedział unikami, oraz kontrami, boleśnie odbijając pazury swą klingą. Ciął trzy razy. Cięcia były precyzyjne i oszczędne, wykonane bez żadnej finezji. Dwa pierwsze odcięły całe ramiona bestii, trzecie zaś przecięło łeb po skosie.
Następna w kolejce była ekimma, która piszcząc paskudnie zaatakowała Imago od flanki. Wampir wyższy zmylił ją wypadem, tak naprawdę wymijając bestię szybkim piruetem, podczas którego ciął od dexteru. Klinga spadła na plecy bestii, denerwując ją bardzo. Zaatakowała, przy tym obracając się. Imago odpowiedział paradą - atakiem na atak, odcinając bestii rękę, która wystrzeliła gdzieś w powietrze razem z krwią. Ekimma zaryła przeraźliwie z bólu. Dalej jednak już nic nie czuła. Ostrze jej wyższego kuzyna przecięło jej głowę na pół. Tuż zza ekimmy zaatakował kolejny wup, chcąc staranować Imago. Krwawy kruk odpowiedział szybko, najpierw uchylił się, szybko schodząc wupowi z drogi, potem dobył jednego z orionów i cisnął nim w bestię, która właśnie wyhamowała i odwróciła się do niego. Małe ostrze w kształcie nietoperza wbiło się z impetem w czoło potwora, przechodząc przez mózg jak przez masło. Wystawało tak z tyłu głowy martwego już wupa.


2x wup
3x ekimma
2x strzygoń

//Strzygoń zabity 1 finiszerem z noża a jednym z katany. Dodatkowo +2 finiszery z dziecka nocy.

Vulmer:
Z całego serca nienawidził Północy. Jasne, polował tu. Ale w dzień. Teraz zaś znowu wplątał się w aferę z wampirami. Wypił otrzymany wcześniej koci wzrok, jego oczy szybko przywykły do ciemności. Musiały, bestie zajęte drużyną nie dostrzegły oddalonego elfa, oddalonego na tyle by dobyć łuk, naciągnąć strzałę, wycelować i posłać ją w głowę wupa. Żelazny pocisk wszedł w czaszkę i utkwił w mózgu. Bestia była martwa, a Vulmer szykował drugą strzałę.

1x wup
3x ekimma
2x strzygoń

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej