Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skryć się przed słońcem
Quinn:
Wampir był zaskakująco wielki i obrzydliwy. Odpychający wręcz. Ogromny, rogaty łeb poruszał się szybko, szukając możliwości łatwego ataku, a potężne cielsko ruszało się z niesamowitą wręcz szybkością. Szybkością której jednak naturalny talent łuczniczy elfa niemal dorównywał, wzmocniony dodatkowo miesiącami ciężkiego treningu. Quinn płynnie uniósł łuk, napinając jednocześnie cięciwę, nie stał daleko więc nie musiał dokładnie celować, z tak krótkiego dystansu trafiał niemalże na ślepo, wyczekał odpowiedni moment, czując słony smak cięciwy w kąciku ust, a gdy potwór znieruchomiał na ułamek sekundy elf posłał swoją strzałę. Szklany grot zaśpiewał w powietrzu, moment później wbijając się z rozmachem w sam środek parszywego czoła potwora. Elf nie zwalniał, drzewce ponownie skrzypnęły cicho, dając znać o napinanej cięciwie, a chwilę później kolejna strzała z obrzydliwym mlaśnięciem wbiła się w łeb stwora, cal obok pierwszego pocisku. Elf, nie chcąc mierzyć sie z tym potworem i tym co nadchodziło z lasu napiął łuk ponownie i oddał kolejny strzał, mechanicznie już, wiedział dokładnie gdzie i w co celuje, ilusmirskie szkło ponownie zaśpiewało, wbijając się poniżej dwóch poprzednich strzał. Quinn nie miał srebra, nie sądził by to potwora powstrzymało, ale naszpikowany strzałami wampir musiał się choć na chwilę zatrzymać, dając szansę ataku pozostałym towarzyszom.
- 3 szklane strzały
Kenshin:
Walka z wampirem trwała w najlepsze, niektórzy członkowie wykonali swoje ruchy, otwierając drogę do kolejnych, posunięć i ataków. Kenshin wyczekiwał swojej chwili i szybko się ona, nadarzyła po strzałach elfa, które musiały nieco zdezorientować przeciwnika. Ork spojrzał w ciemne rozgwieżdżone niebo, jakby poszukiwał wsparcia samej Ventepi. Bogini, którą wyznawał od ładnych paru lat. Łowca otrzymał to czego, potrzebował! Łowca chwycił wardynę w obie dłonie, skupił się i zaczął nagle obracać, wokół własne osi zmierzając z coraz większą prędkością w stronę wampira. Ostrza jego broni nabierały rozpędu tak wielkiego, że mogły dosłownie posiekać wszystko na drobny mak. Kenshin starał się trafić w jego bok oraz jedną z łap, by zranić zdegenerowanego wampira dość mocno a zarazem skutecznie.
// Używam daru Vetepi : Wirujące ostrze
https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Dary_Ventepi#Wiruj.C4.85ce_ostrza
Dragosani:
Ataki łowców zaczęły odnosić skutki. Strzały w głowie, mimo iż nie srebrne, zadały poważne obrażenia potwornemu wampirowi. Stwór ryczał i broczył krwią, co jeszcze mocniej go rozwścieczało i dezorientowało. Wtedy nastąpił atak czarnego orka. Wirując niczym bąk wpadł on na wampira, dzierżąc wardynę. Czarne ostrza trafiły idealnie. Jedno rozorało bok wampira, drugie odcięło jego lewą łapę. Fenerum zachwiał się. Nie były to jednak rany zdolne go zabić, był wszak wampirem. Noc dawała mu siłę. Tak samo jak dawała ja Dragosaniemu. Antares wykorzystał moment. Podbiegł do dzikiego wampira, dzierżąc szablę, i wyskoczył w powietrze. W skoku wykonał obrót wokół własnej osi, aby nadać swemu ostrzu pędu i nakierował je na szyję potwora. Czarna ruda bez problemów oddzieliła głowę od reszty ciała degenerata. Dragosani wylądował zgrabnie.
- Dobra robota - pochwalił towarzyszy. - Ale to nie koniec. - Przez wyważona bramę zaczynały wdzierać się do obozu inne wampiry. Zdegenerowane obelgi dla wampirzego rodu. Nie były one tak duże jak pokonany fenerum, lecz było ich wiele. Część z nich miała skrzydła, część nie, lecz wszystkie pałały niepohamowanym głodem krwi. Niebo było bezchmurne, więc plac spowijało zimne światło obu księżyców.
10x Wup
6x Ekkima
4x Strzygoń
Imago:
Wspólnym drużynowym wysiłkiem udało się położyć dzikiego wampira. Spokój jednak nie trwał długo gdyż nadeszła horda wampirów. Na bieżący moment Imago schował swój miecz i dobył załadowanej za w czasu kuszy. Noc była jego sprzymierzeńcem, dlatego nie musiał się martwić że nie trafi. Za cel najpierw obrał jednego ze Strzygoni i mierząc odpowiednio przed potworem wystrzelił dwukrotnie. Bełty z cichym świstem przeszyły powietrze i trafiły niemal w tej samej chwili, groty wbiły się głęboko w czaszkę bestii rozpruwając jej mózg. Strzygoń padł ciężko na ziemie i już się nie ruszał. Chwilę potem Imago za cel jednego z Wupów i wystrzelił również w głowę. Bełt wbił się głęboko miedzy oczy bestii, powalając ją na ziemie martwą. Wampir schował kusze i dobył miecza. Przygotował się na starcie.
9x wup
6x ekimma
3x strzygoń
//Zostaje 19 bełtów
Dragosani:
Dragosani również ruszył do walki. Nie mógł pozwolić aby młodzik zbyt pewnie się poczuł. Oba pozostałe przy życiu strzygonie były w powietrzu, więc na razie nie bardzo miał jak je dostać. Ale na ziemie było wystarczająco przeciwników. Wybił się mocno i wskoczył pomiędzy dwie ekkimy i wupa. Stwory zareagowały błyskawicznie i zaatakowały wampira z trzech stron. Dragosani uniknął pazurów pierwszej ekkimy, cios drugiej zbił demoniczna ręką. Wupa zaś zaatakował zanim ten zdążyła sensownie zareagować. Szybkim cieciem pozbawił ją łapy. Krew chlusnęła z rany, jej zapach wdarł się do nosa Draga i dodał mu sił. Prześlizgnął się między zranionym wupem a ekkimą i chwycił wupa wbijając kły w jego gardło i zasłaniając się jego ciałem. Pociągnął łyk krwi. Poczuł jak kryjąca się w niej moc rozpływa się po jego ciele. Odepchnął wupa i zalał go gradem ciosów, odcinając mu kończyny i głowę. Następnie błyskawicznie odskoczył, aby uniknąć ataków ekkim. Z jego brody spływała krew, której nie miał czasu zetrzeć. Ekkimy ruszyły do ataku. Dragosani nie cofnął się, ruszył im naprzeciw. Unikając szponów przemknął między nimi. Jego ostrze wystrzeliło w ciosie, zbyt szybkim aby oko kogokolwiek poza wampirem o krwi demona mogło w ogóle go zarejestrować. Głowa ekkimy spadła na ziemie, podobnie jak jej ciało. Dragosani jednak nie zatrzymywał się. Natarł na drugą, która teraz odwracała się do niego. Pierwszy cios pozbawił ją łapy, drugi głowy.
8x wup
4x ekimma
3x strzygoń
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej