Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (40/59) > >>

Dragosani:
- Musimy to sprawdzić - powiedział Drago, nie wiedząc dlaczego w ogóle wywiązała się taka dyskusja. - Więc idziemy. Ostrożnie, pilnujcie swoich pleców. Postaramy się wejść przez bramę. - Zamilkł na chwilę. Na jego twarzy pojawił się wyraz skupienia. Ponownie przeszedł transformację, tym razem powracając do swojej zwyczajnej formy. Skrzydła wrosły w plecy, pazury i kły zniknęły.
- Nie chcę straszyć Bękartów - wyjaśnił. - Idziemy.

Kenshin:
Ork przypatrzył się nowej postaci Draga, która wyglądała dość zdumiewająco.
- Tylko wampiry, które przeżyły tak długo jak ty mogą się transformować? Czy to jakiś eksperyment?
Zagaił Draga, kiedy mięli nieco czasu niż zbliżą się do obozu. Pytanie, o eksperyment było proste ponieważ powrót Isentora mógł, zwiastować różne wydarzenia. Kenshin był na tyle w pakcie, że widział nie jedno. Łowca może doczeka się odpowiedzi, ale póki co starał się zachować wszelakie zmysły w gotowości i w razie czego, wesprzeć towarzyszy. 

Quinn:
Wszystkie potrzebne mu rzeczy elf nosił przy sobie toteż z wozu nic nie zabierał, jak stał tak zebrał się i poszedł z resztą kompanii. Forma wielkiego nietopyrza zrobiła na nim spore wrażenie, Drago w jednej chwili przeistoczył się z normalnego wampira w potężnego potwora ze skrzydłami. Ciekawy narodek, te wąpierze, uznał Quinn i kontynuował podróż.

Dragosani:
- To technika wampira, stosunkowo niedawno opracowana - odpowiedział Drago. - Wymaga doświadczenia i silnego umysłu, więc nie jest konieczny, ale na pewno daje pewną przewagę - zamilkł, gdyż dotarli pod bramę. Wyważona bramę. Wyglądała jakby coś dużego i silnego uderzyła w nią z zewnątrz. Jej grube, drewniane skrzydła wyrwane były do środka. Dragosani rozejrzał się czujnie i wszedł przez nią. Obóz był zniszczony. Chaty zdewastowane i częściowo spalone, gdzieniegdzie leżały zniszczone sprzęty, ziemię znaczyły ciemne plamy wyschniętej krwi. Na środku placu znajdowała się sterta czegoś, co było trudne do zidentyfikowana w mroku. Smród jednak nie pozostawiał złudzeń, były to ciała. Wokół tej sterty w ziemie wbitych było kilkadziesiąt pali z czymś kulistym na ich końcach. Ten kształt był aż zbyt łatwo rozpoznawalny - głowy wbite na pale. Zza sterty dobiegały dziwaczne, mlaszczące odgłosy, lecz ich źródło było zasłonięte przez zwłoki.

Vulmer:
- Kurwa mać... Zaklął cicho, trzymając łuk w pogotowiu. - Kenshin, nie pogardze miksturą widzenia po ciemku. Tu stacjonowało osiemdziesięciu ludzi, cokolwiek ich napadło ma przekichane. Bo gdy dowie się o tym Melkior to współczuje wampirom. Pomyślał elf.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej