Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (38/59) > >>

Kenshin:
Kenshin natomiast polał każdemu po kielichu samemu delektując się gulaszem. Sprawy dotyczące polityki, bo to było polityczne zagranie Melkiora, żeby sprowadzić tutaj oddziały do walki z nieumarłymi, ale chyba nic na tym nie skorzystał takie słuchu dochodziły do orka, gdy był jeszcze w konkordacie. Łowca został zapytany, o kolor skóry przez wampira z reguły nikt, o to nie pytał mimo, że odpowiedź padła już jakiś czas temu i nawet nie, patrzył w oczy nieśmiertelnemu tylko dalej, jadł zupę i gdy połknął kawałek mięsa, powtórzył się.
- Nie pochodzę z tego wymiaru tam, gdzie byłem nawet jaszczuroczłeki zdarzały się mojego koloru skóry. Nie ma co tutaj więcej opowiadać.
W rzeczywistości tak było, nie miał na poważnie zbyt dużo do dodania no i wzniósł toast.
- Oby nam się!
I napił się wódeczki, która miała swój urok w tym miejscu.

Dragosani:
I tak minął czas, na wódce (Drago odmówił), pogaduchach i strojeniu głupich min. I gulaszu. I toastach. O dziwo nikt nie próbował dać w pysk Imago ani Dragowi. Nastał w końcu wieczór i słońce skryło się za horyzontem.
- Czas na nas - powiedział wampir. - Wóz i konie zostają tutaj, więc jeżeli chcecie coś z nich zabrać to jest dobra pora - powiedział i wstał. Skierował się do wyjścia.

Imago:
Na słowa wampira Imago wstał z miejsca. Podpiął katanę do pasa.
- Napiję się krwi i można iść - powiedział. Wyprzedził Dragosaniego i opuścił karczmę, żwawym krokiem udając się w stronę stajni. Odkorkował jeden z flakonów z krwią trolli, które sam zabił, z małą pomocą Quinna. Odkorkował jeden z nich i pił, pił dużo, opróżniając cały litrowy flakon. Chciał napić się na zapas. Natychmiast poczuł przyrost mocy i siły, jakie go rozparły. Wszystkie lekkie i drobne urazy natychmiast się zagoiły. Wampir czekał przy wejściu do karczmy.

Kenshin:
Alkohol się skończył, gulasz też i trzeba było powoli, ruszyć ku celu wyprawy. Większość się zebrała i była szansa na zabranie kilku rzeczy i wypadało, wziąć kilka mikstur ku przezorności. Kenshin wstał od stołu i powiedział do Dragosaniego.
- Wezmę kilka mikstur ze sobą. Bogowie tylko wiedzą co tam spotkamy po drodze.
Ruszył do stajni, gdzie był wóz z jego skrzyneczką. Ork mając dość dużo miejsca wziął większość mikstur jakie posiadał, gdyby w razie czego, któryś z towarzyszy ich potrzebował. Kiedy był gotów udał się do kompani będąc zwartym i gotowym.

// Zabieram z wozu :

trzy sztuki większej mikstury leczenia ran,
trzy sztuki kociego wzroku,
jedną miksturę chwilowej niewidzialności
jedne łzy feniksa.

Vulmer:
Vulmer czekał z resztą drużyny aż wyruszą. Miał wszystko, uznał że kołczan zupełnie wystarczy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej