Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (34/59) > >>

Kenshin:
Rzeczywiście nie było co rozważać, bo każdy wiedział czym ryzykuje, zgadzając się na wyprawę i warunki. Kenshin miał doświadczenie w tym terenie, ponieważ nie raz tutaj bywał, ale jak rzucą się na nich zgrają to nie będzie lekko a raczej podobnie do walki ze zjawami, która odbyła się nie dawno.
- Idę z wami i Vulmer wątpię w to, co mówisz to nie wydaje się takie proste jak to brzmi. Tutaj działa coś znacznie większego niż nam się wydaje.
Ork wiedział jak działa tak zwana wampirza młodzież, ale to do nich nie podobne, żeby robiły podjazdy one z reguły, paliły i zabijały wszystko w zasięgu wzroku, ale łowca miał nadzieję, że się mylił.

Quinn:
- Skoro to i tak po drodze to możemy zobaczyć co tam u dzielnych wojaków słychać - wzruszył lekko ramionami Quinn.

Dragosani:
- Uprzedzam jednak, że wyruszymy po zmroku - uprzedził jednak Drago. - To niebezpieczne, ale poradzimy sobie. - Spojrzał na Lorna. - Chciałbym zostawić w waszym mieście wóz i konie. Macie tu stajnię?
- Przy karczmie. Na pewno traficie. - Łucznik kiwnął głową w kierunku, gdzie najpewniej znajdowała się karczma. - Ja muszę wracać na mury - dodał i wrócił na mury, skoro musiał.
Drago zaś ruszył wozem, aby zaprowadzić go do stajni. Było popołudnie, do zmroku pozostało kilka godzin.

Karczma w Progach nazywała się "Pod Martwym Gryfem". Była dobrze prosperująca i zawsze zatłoczona. Była, w przeszłości. Teraz pozostała cieniem dawnej siebie, po tym jak Północ opanowała plaga wampirów. W karczmie wciąż byli goście, lecz głównie miejscowi.

Vulmer:
Vulmer zaś zaprowadził konia do stajni. Potem zaś udał do karczmy.

Dragosani:


Wnętrze karczmy było dość ponure. Nie w kwestii wystroju, lecz atmosfery. Nieliczni gości, głównie twardzi mieszkańcy Północy, spojrzeli niechętnie na wchodzącego elfa znad swoich kuflów. Szybko jednak stracili zainteresowanie długouchym i wrócili do picia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej