Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (30/59) > >>

Vulmer:
Vulmer akurat spał przy swoim koniu, wołanie Draga - nawet zabawne - wyrwało go ze snu. Elf wstał i poszedł do rzeczki napić się chłodnej wody i przemyć twarz. Potem zabrał z furgonu trochę suszonych zapasów by przegryźć śniadanie.
- Dzień dobry panom wampirom. Nie potrafił się powstrzymać, podszedł do Cudacusa i uzupełnił noszony kołczan po czym dosiadł rumaka.

Kenshin:
Kenshin pod wypływem wibracji, które doznał od wozu, przebudził się na słowa wampira, o gryzieniu rzekł.
- Nie strasz, nie strasz, bo wiesz.
Ork rozprostował wszystkie kości, które strzeliły dość mocno oraz dziwnie albo przeraźliwie to akurat było indywidualne odczucie dla każdego. Łowca jeszcze zrobił szybkie siku, chowając się za drzewem, by w końcu umyć ręce oraz przemyć twarz w źródle, bo nie ma to jak zima woda, aby pozbyć się niedospania i orzeźwić nieco. Dopiero teraz wdrapał się na wóz, bo to on miał prowadzić.
- Gotowi do jazdy? 
Zapytał wszystkich obecnych.

Vulmer:
- Owszem. Odparł krótko.

Kenshin:
Kenshin wziął lejce w dłoń i delikatnie, smagnął nimi konia, który ruszył powoli w kierunku północy. Wampiry będące osłabione przez światło słoneczne będą musiały się przemęczyć do nastania nocy, jednakże w dzień było zdecydowanie mniej zagrożeń niż w dzień. Wkrótce znaleźli się na trakcie, z którego zjechali na odpoczynek.

Imago:
Zająwszy miejsce na wozie, Imago obnażył katanę z pochwy i wrócił do ostrzenia broni. Powoli jeździł tak kamieniem po ostrzu, najpewniej denerwując wszystkich obecnych. Ziewnął z nudów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej