Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skryć się przed słońcem
Imago:
- Do zobaczenia rano - Powiedział mętnym tonem wampir i nałożył na głowę kaptur. Opatulił się bardziej płaszczem i przysiadł pod jakimś drzewem, uprzednio sprawdzając czy jakieś leśne stworzenie się tam nie załatwiło.
Noc zapowiadała się na długą, na szczęście wąpierz nie musiał spać. Z delikatnym sykiem metalu wyjął katane z pochwy i położył ją sobie na kolanach, by w razie czego być gotowym do walki. - Opowiedz mi wszystko, co muszę wiedzieć o tarlesstach - Powiedział do drugiego wampira.
Dragosani:
Dragosani przymknął oczy. Nie zakładał kaptura, nie okrywał się płaszczem czy innym kocem. Już dawno przestał mu doskwierać chłód, czy gorąc. Zalety demonicznej natury. Już miał pogrążyć się w lekkiej medytacji, której techniki poznał jeszcze w Pakcie, kiedy usłyszał głos Imaga. Westchnął.
- Duże, silne, szybkie i przebiegłe - opisał w skrócie. - Są dalekimi krewnymi smoków, więc potrafią ziać ogniem. To pewnie będzie niemałe zagrożenie w jaskiniach, w których z reguły żyją. Najlepiej będzie spróbować jakoś je wywabić.
Vulmer:
Vulmer też poszedł spać. Zniesmaczony czynami co poniektórych.
Imago:
- Dzięki - Odpowiedział krótko, po czym się już nie odzywał. Nie chciał męczyć drugiego wampira. Po czym Imago wstał i udał się na obrzeża obozu, gdzie nasłuchiwał dźwięków lasu, a przy tym potencjalnego zagrożenia. Katanę trzymał cały czas w dłoni, ostrzem wzdłuż ręki.
Dragosani:
Nocne godziny przemijały szybko. Las żył nawet nocą, dobiegała zeń cała gama nocnych odgłosów. Lecz nic nie zamierzało zagrozić obozowi. W końcu, gdy zbliżał się świt i skryte jeszcze za horyzontem słońce zaczęło już lekko barwic niebo, Dragosani podszedł do Imago.
- Pora budzić resztę - powiedział. - I dla ciebie aby schować się na wozie. - Wróci do wozu i załomotał w jego burtę. - Wstawać bo będę gryzł! - obudził delikatnie drużynę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej