Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skryć się przed słońcem
Dragosani:
I tak z wampirem ruszyli dalej, aż w końcu znaleźli winowajców zamieszania.
- Co tu się stało? - zapytał, podchodząc do trupów. Trącił nogą jeden z nich. - I co tu robiły trolle? One zazwyczaj żyją w górach, albo pod mostami. Dziwne...
Quinn:
- Nie taka była umowa, panie Imago - odparł z delikatnym rozbawieniem elf - Skóry i krew tarlesstów dla was, reszta nasza - dodał i zerknął na przybyłego Draga z Kenshinem - Też się zastanawiam, ale chcieli zrobić ze mnie zupę więc musiałem się bronić.
Imago:
- Co prawda, pewnie byś skończył w zupie, ale dobra - odrzekł. - Za kuszę, która jest świetna - dodał.- Może przeczeszemy lasy w poszukiwaniu innych zagrożeń, Drago? - spytał. - Lepiej się upewnić, że nie śpimy na jakiejś trollowej kolonii, czy innym cholerstwie. I tak nie musimy spać nocą.
Dragosani:
- Skóry tarlesstów i krew ogólnie - Drago sprostował słowa elfa. Wszak sam te umowę ustalił, więc mógł nią dowolnie manipulować wiedział jakie miała zasady. - Chciałbym najpierw krew z tych tutaj spuścić. W końcu po coś wziąłem flakony. Chodź ze mną do wozu, Imago, przyniesiemy flakony. Potem, gdy nasi towarzysze pójdą odpocząć, my zajmiemy się strzeżeniem obozu. - Po tych słowach ruszył do obozu, aby przynieść skrzynie z flakonami.
Quinn:
Elf dotargał trofea i rzucił je na wóz, obok zrolowanych skór ładnie ułozył wyrwane kły i pazury, a w szmatki zawinięte wątroby.
- Pomógłbym wam spuścić tę krew, ale przyznam szczerze że średnio się na tym znam. Gruczoły jadowe potrafię wyciąć, ale upuszczanie posoki to nie moja bajka - powiedział do Draga - Zresztą nie mam dla niej zastosowania, jestem długowieczny więc nie muszę się w niej kąpać. Chociaż to i tak chyba działa tylko w przypadku dziewic... - zastanowił się elf i przeniósł wzrok na wampira, wszak musiał być w tej sprawie ekspertem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej