Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skryć się przed słońcem

<< < (3/59) > >>

Imago:

--- Cytat: Quinn w 31 Styczeń 2020, 10:12:42 ---- Witaj Drago. Nie omieszkam zatem skorzystać - powiedział mając na myśli wóz i wskoczył na niego, niemal od razu stając twarzą w twarz z ogromnym sirinem który siedział w środku. Niezrażony łowca uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął dłoń wierzchem w dół, szybko zyskując zaufanie zwierzaka. Pogłaskał go delikatnie, a gdy ten pozwolił na pieszczotę poczochrał go po głowie i usiadł obok Idefixa - W ciemności można się pomylić, ja nie widzę tak dobrze po ciemku - odpowiedział na pytanie Imago.

--- Koniec cytatu ---

- Wybacz, ciągle zapominam, że należę do mniejszości, tak dobrze widząc w mroku - odrzekł Quinnowi. Było to po części prawdą. Pamiętał o takich rzeczach tylko wtedy, gdy było to przydatne. W walce. Wtedy możliwość widzenia w mroku, podczas gdy oczy jego przeciwników się ledwie przyzwyczajały była niezwykle przydatna. Znacznie łatwiej jest wtedy pozbyć się nawet sporej grupy wrogów, jednocześnie siejąc strach oraz zamęt w ich sercach. - Zobaczymy jak się twoja kusza sprawdza, Quinn. Nie testowałem jej jeszcze, bo na arenie to aż szkoda zużywać bełtów - odrzekł. Wampir wyjął zza pazuchy butelkę wypełnioną ciemnym, brązowym płynem. Odkorkowal go. Po wozie rozszedł się aromat ciężkiego, torfowego whisky. Ostatnia flaszka z destylarni im. Kertha, którą osobiście spalił. Pociągnął łyk. - Kto się napije? - spytał, wyciągając rękę trzymającą flaszę do Quinna. - Ty Drago może nie pij, jak prowadzisz - zaśmiał się.

Quinn:
- Na pewno się sprawdzi, to dobry projekt. My, elfy, wiemy jak produkować dobry oręż, zarówno do walki w zwarciu jak i na dystans - powiedział z udawaną wyższością i lekkim uśmieszkiem Quinn, po czym wyciągnął rękę i przejął butelkę. Powąchał dla pewności płyn, bowiem krwi wolał nie próbować, napój czuć jednak było alkoholem, przytknął zatem butelkę do ust i pociągnął tęgi łyk. Odetchnął w rękaw i oddał naczynie - Nawet niezłe.

Kenshin:
Kenshin stał tak przez chwilę, przyglądając się sytuacji. W niedługim czasie pojawili się kolejni członkowie wyprawy. Każdy był przygotowany jak najbardziej potrafili. Większość miała swoje wierzchowce, jednak jak Drago obiecał miał transport.
- W tym wieku po ciemku lepiej, żebym nie prowadził. Jeszcze dojdzie do jakiś kolizji i trzeba będzie specjalnie gonić po ludzi marszałka, żeby porobili objazdy. Sądzę, że na wozie będziemy bardziej bezpieczni.
Powiedział wsiadając na wóz razem ze skrzyneczką z miksturami, którą położył obok. Teraz na spokojnie sobie usiadł, tak żeby swoim rozmiarem nie przeszkadzać innym podróżującym oraz sirinowi. Czarnoskóry ork był już gotów do wyruszenia.

Vulmer:
Vulmer zaś wskoczył na Cudacusa i podjechał bliżej by móc odpowiedzieć Quinnowi, od razu też sięgnął po mieszek z odliczoną wcześniej kwotą.
- Przydało, dziękuję. I oddaję, "Tacticusowie zawsze płacą swe długi". Powiedział wyciągając rękę z mieszkiem do elfa, drugą uspokajał konia niezwyczajnego do obecności wąpierzy. Powiedzonko było rodowe, ale każdy mógł się domyśleć że owy elf jest po prostu bękartem. Nie by się tego wstydził, chwalić też nie lubił. Cenił sobie bycie z dala i nieobecność wśród wielkich spraw.

2694-150=2544

Dragosani:
Gdy wszyscy już się usadowili gdzie chcieli, Dragosani ruszył.
- Cykcyk, no Minimus, jedziemy - mruknął do konia. Ten chrapnął coś w odpowiedzi i pociągnął wóz. Furgon ruszył, z początku opornie, lecz szybko nabrał prędkości. Nie za dużej, ot szybkość wozu pełnego pasażerów.
- Podróż może nam trochę zająć - powiedział za siebie Drago. - Na wozie znajdziecie wodę i trochę jedzenia. Ot, suchary, suszone owoce i inne podróżne paskudztwa. Imago, w butelkach znajdziesz też krew. Ale jak wyżrecie wszystko i będziemy musieli uzupełniać prowiant, to uszy pourywam! Zresztą Idefix już was przypilnuje. - Idefix zaś wyciągnął nos w stronę mieszka Vulmera, aby go powąchać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej