Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skryć się przed słońcem
Quinn:
Widząc nowoprzybyłego wampira elf zwrócił ku niemu swe szlachetne, klasycznie przystojne oblicze i otaksował go spojrzeniem jadeitowozielonych oczu. Kasztanowe warkocze poruszyły się lekko gdy Quinn skierował wzrok w jego kierunku.
- Witaj, nieznany mi z imienia towarzyszu tej wyprawy - pozdrowił krwiopijcę ciepłym, miękkim głosem.
Dragosani:
Zanim Imago zdążył wyjawić swoje imię, drużyna usłyszała turkot kół wozu i końskie chrapnięcie. Czarnego konia, ciągnącego furgon. Woźnicą zaś był znajomy wampir. Drago zatrzymał wóz przy łowcach (i Kruku).
- Wszyscy są, jak widzę - powiedział. - Więc wyruszamy. Kto chce niech wsiada na wóz. Tylko nie denerwujcie Idefixa - ostrzegł. Idefix wystawił łeb o błękitnej sierści zza plandeki i spojrzał jasnymi oczyma na drużynę. Idefix był sirinem, wielkim zwierzęciem przypominającym nieco wilka.
Imago:
Imago przywitał Quinna skinieniem głowy. Miał już odpowiedzieć mu, lecz przerwał Drago. Po chwili jednak wampir wznowił.
- Klientów nie poznajesz, panie Quinn? - spytał żartobliwie. Załadował się na wóz, wszak konno nie potrafił jeździć. Jeszcze.
Quinn:
- Witaj Drago. Nie omieszkam zatem skorzystać - powiedział mając na myśli wóz i wskoczył na niego, niemal od razu stając twarzą w twarz z ogromnym sirinem który siedział w środku. Niezrażony łowca uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął dłoń wierzchem w dół, szybko zyskując zaufanie zwierzaka. Pogłaskał go delikatnie, a gdy ten pozwolił na pieszczotę poczochrał go po głowie i usiadł obok Idefixa - W ciemności można się pomylić, ja nie widzę tak dobrze po ciemku - odpowiedział na pytanie Imago.
Dragosani:
Gdy tylko Quinn usiadł, od razu poczuł wilgotny nos w uchu i jęzor na policzku. Idefix zapoznawał się z łowcą. Zignorował jednak Imago, który też zignorował jego.
- Widzę, że Vulmer ma konia - powiedział wampir, nie zwracając uwagi na to co się dzieje za jego plecami. - Kenshin? Albo już mnie ślepota na starość bierze, albo nie wziąłeś wierzchowca?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej