Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Srebrem i ogniem część I - Rozpoznanie bojem

<< < (8/41) > >>

Gascaden:
Gascaden przez większość czasu milczał i tylko jadł w spokoju swoją porcję popijając winem. Co jakiś czas odwracał się i zajmował rozmową z innymi paladynami, dopóki dyskusji nie przerwał jakiś raban zza kotary. Spojrzał na Mardukeja, który wychylił się by sprawdzić sytuację i wyglądało na to, że nic niebezpiecznego się tam nie dzieje. Wkrótce zrozumiał skąd wzięło się takie poruszenie - czarny dracon - nie spodziewał się, że ujrzy w swoim życiu brzydszego od siebie mieszkańca Valfden, którego nie musiałby zabić. Nie za bardzo rozpoznawał kim jest ten dracon więc tylko siedział i wsłuchiwał się w rozmowę.

Patty:
- Jaki ojciec taki syn, hm? - odpowiedziała i wychyliła szklankę jednym haustem, odchylając głowę do tyłu niby marynarz golący najpodlejszy rum. Odetchnęła i odstawiła naczynie - No nic, chcesz jechać to jedziesz, rębajło zawsze się przyda. Powściągnij czasem język i myślę że się dogadamy.

Quinn:
Elf podrapał się po wygolonej skroni i spojrzał na Marduka. Czarny dracon nie zrobił na nim dużego wrażenia, widział już kiedyś jednego, jeszcze w Pakcie. Pamiętał jak wbiegł w płomienie.
- Zima idzie. Co ma myśliwy do roboty w zimie? - zagaił, skubiąc kaczkę - Strzały prostować, sezonować drewno na łuki... Nic ciekawego jednym słowem. Chętnie się z wami zabiorę. Nigdy co prawda nie walczyłem z nekromantami czy ich uczniami, ale jak uważacie że łowca może wam w tym pomóc to ruszę z wami. A i świat będzie bez tego plugastwa lepiej wyglądał.

Marduk Draven:
- No to zawiązuje się nam całkiem ładna kompania - powiedział Marduk, skubiąc sobie przepióreczkę. Popił winkiem, by przepłukać usta. Nie chciał przypadkiem splunąć resztką mięsa w czasie mówienia. - Pogadajmy teraz o planie. - Marduk odsunął talerz i rozłożył na stole sporą mapą, ukazującą fort w detalach. Palcem wskazał na bramę. - Bramy nie sforsujemy bez tarana. Dlatego ja oraz Patty wlecimy tam i ją otworzymy, pozwalając transporterowi wjechać. Gascaden poprowadzi oddział paladynów i zwiąże w zwarciu będącyh tam bandytów. Będą mieli przewagę liczebną, ale to paladyni są elitą. Quinn będzie ich osłaniał z łuku. Torstein wleci razem z paladynami. Zbiry pewnie narobią w majty. Kiedy już opanujemy główny plac, to poszukamy zejścia do podziemi. Tam już "tylko" znaleźć magusa i ubić. Nie mamy czerwonej rudy, ale ja, Patty i Gascaden możemy szybko skrócić dystans. Jakieś pytanka?

Gascaden:
Jaszczur wysłuchał taktyki. Żadnej trudnej roboty nie miał - wystarczyło wybić wszystko co się rusza. Uniósł głowę znad mapy i spytał Wielkiego Mistrza.
- Wiadomo mniej więcej ilu wrogów się spodziewamy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej