Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Srebrem i ogniem część I - Rozpoznanie bojem
Marduk Draven:
Nazwa wyprawy: Srebrem i ogniem część I - Rozpoznanie bojem
Prowadzący: Marduk Draven
Wymagania: zgoda prowadzącego i uczestników
Uczestnicy: Marduk Draven, Patty, Gascaden, Quinn, Torstein Lothbrok, Evening Antarii
Marduk po zostawieniu swych wiadomości Patty i Gascadenowi czekał na nich. Wraz z nim kilkoro paladynów z Bractwa oraz transporter opancerzony stojący gdzieś na uboczu.
Patty:
Wkrótce i anielica dotarła na miejsca. Siedziała na grzbiecie objuczonego, bojowego konia, zakutana w wełniany płaszcz, a towarzyszył jej jeden z jej pancernych, podobnie ubrany. W pełnej zbroi, gotowa do bitwy niemalże kobieta skierowała konia w kierunku transportera, pozdrawiając anioła gestem.
- Marduk - przywitała się zdawkowo. Ademar, jej towarzysz, jedynie skinął mistrzowi Bractwa głową - Panowie bracia - pozdrowiła także paladynów.
Gascaden:
Niedługo potem przy bramie pojawił się również Gascaden, jadąc powoli na zaciężnym wierzchowcu z jukami obładowanymi mnóstwem toreb. Podjechał bliżej w kierunku reszty członków Bractwa. Zatrzymał konia, ściągnął hełm i ukłonił się w siodle przed Wielkim Mistrzem i Komturem, następnie skinął swoim kolegom po fachu w geście przywitania.
- Pochwalony,Wielki Mistrzu i Pani Komtur.
Marduk Draven:
- Witaj Patty - odrzekł pani Komtur, gdy ta dotarła już na miejsce. Ademarowi skinął w odpowiedzi na jego przywitanie. No chłopcy anielicy nie byli zbyt rozmowni. Ale rąbać przynajmniej umieli. Jakiś czas potem na miejsce zajechał też Gascaden.- Pochwalony, Gascadenie - przywitał go. Odszedł na parę metrów do cienia, pod jakimś daszkiem, gdzie przywiązany był jego koń. Wóz wziął raczej na łupy, oraz żeby paladyni mieli czym jechać. Było ich łącznie czterech. Jeden woźnica, trzech do środka.
Marduk wykrzywił się lekko. Skupił na swoich skrzydłach, po czym przywołał nowo udostępnioną i nauczoną moc. Jego umysł skupił się na ukryciu skrzydeł, co też się stało. Po paru sekundach pierzaste skrzydła Marduka rozpłynęły się w powietrzu, znikając.
- Dobra, można jechać - rzucił. - Wyjaśnię wszystko jak wyjedziemy na trakt. Za dużo uszu. - ruchem dłoni wskazał bramę i pojechał. Za nim zrobił to wóz z paladynami.
Patty:
Również i Patty pozbyła się swoich skrzydeł, przynajmniej na pewien czas. Zapatrzyła się gdzieś w dal, a jej kruczoczarne skrzydła rozmyły się i zniknęły. Teraz kobieta, przynajmniej z oddali, przypominała zwykłego opancerzonego wędrowca w szarym płaszczu. Widok nie tak niespotykany na Valfden. Nie chcąc się wciskać do ciasnego wozu bojowego została na grzbiecie swojego wierzchowca, jadąc jednostajnym, spokojnym tempem obok. Ademar podążał niczym cień, jadąc nieopodal anielicy.
- Witaj Gascadenie. Nie mieliśmy okazji się poznać, ale słyszałam o twoich postępach - przywitała się z jaszczuroczłekiem Patty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej