Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Srebrem i ogniem część I - Rozpoznanie bojem

<< < (38/41) > >>

Marduk Draven:
Patricia wykonała pierwszy ruch, zaskakując czarnego maga. Jej zaklęcie odebrało mu na jakiś czas możliwość rzucania własnych czarów. Uczeń nekromanty nie był jednak bezbronny bez możliwości ciskania zaklęć. Dalej panował nad wielką mocą, której z pewnością nie zawahałby się użyć. W odpowiedzi na czar Drake, wyciągnął on dłoń przed siebie i uniósł anielicę mortokinetycznym chwytem. Uniósł na około metr w górę i zarył jej ciałem o ścianę, pod którą była, aż zagrzmiał metal z jej zbroi. Dociskał ją tak przez chwilę, jakby czekając aż czar anielicy przestanie działać.

Tymczasem Marduk również wykonał przemieszczenie, unikając w ten sposób potężnego czaru. Znalazł się tuż przed szkieletami i od razu złożył się do parowania jednego z mieczy szkieletu. Przyjął na naramiennik następny cios kolejnego trupa i ciął jednorącz z wypadu, prosto w czaszkę napastnika, krusząc ją na drobne kostki. Inny szkielet ciął, trafiając jednak w osłoniętą dłoń anioła. Cios jednak zabolał i spowodował, że anioł puścił miecz. Złapał go natychmiast w drugą rękę i ciął od dołu, rozcinając żebra a zaraz po nich czaszkę wroga. Wywinął się spod dwóch kolejnych mieczy i ciął z półobrotu, gdy szkielety dopiero wracały z ofensywy. Trzecia czaszka poszła w drobny mak. Czwartego Marduk popchnął telekinezą, jednocześnie zbierając do jednej dłoni magiczną energię.
- Izeshar - zainkantował, materializując pocisk esencji, którym cisnął w czaszkę szkieletu, momentalnie ją paląc.
Nie czekając na to, że mag zorientuje się, szarpnął go telekinetycznym impulsem o 2 metry w tył, jednocześnie zbierając łaskę Zartata w ostrze miecza, które momentalnie zabłysło złotym światłem. Anioł cisnął mieczem w maga, który szarpnięty telekinezą ledwo się podniósł. Jego uścisk mortokinetyczny na Patty zniknął, oswabadzając anielicę. On sam wykonał dziki przewrót, ukazując nie małe umiejętności akrobatyczne, by po chwili skrócić dystans i zaatakować anioła kosturem, wpierw w tułów, potem po głowie. Zachwiało to kruczowłosym Dravenem na tyle, że mag zaatakował swym drągiem jeszcze raz. Miecz jednak w porę wrócił do dłoni Marduka, dzięki czemu ten zdołał odbić kostur w bok. Dzwoniło mu w głowie, musiał jednak przeć dalej, mimo że widział czarnego maga podwójnie. Umknął w tył przed kolejnym uderzeniem kostura, po czym gdy już głowa przestała wariować przeszedł do ofensywy, przerywając atak maga. Odbił kostur na bok i ciął znad głowy, z całej siły. Mimo to mag zdołał obronić się swym wiernym kosturem. Draven zamiast siłować się, zahaczył kostur maga paszczą lwa, która zdobiła jego miecz i stanowiła swoiste drugie jelce i szarpnął w górę, wytrącajac magowi broń z dłoni. Natychmiast po tym kopnął go brzuch, po czym nie przerwał natarcia. Niefortunnie dla niego, mag przemieścił się w miejsce w którym stał wtedy, gdy atakowała go Patty. Jego kostur głucho upadł na ziemię. Zaklęcie Patricii przestawało działać.
Marduk zebrał raz jeszcze moc magiczną,
- Aresh! - zainkantował, uniemożliwiając magowi mówienie. - Izeshar! - cisnął ostatni czar, pocisk esencji, w maga. On odbił zaklęcie mortokinetyczną barierą, lecz Marduk miał nadzieję, że Patty zdoła się w tym czasie zebrać.

1x uczeń nekromanty

Patty:
Patty zdążyła się zebrać. Blachy zbroi pogięły się nieco od gruchnięcia o ziemię, ale zignorowała to. Momentalnie doskoczyła do nekromanty i poderwała go telekinetycznym chwytem w górę, dusząc go jednocześnie. Nie czekała na kontrę, przekonała się już że przynajmniej w tej dziedzinie znacznie przerasta ją umiejętnościami, skupiła zamiast tego energię magiczną w dłoniach, czując charakterystyczne mrowienie, widziała nawet jak drobne iskierki zaczynają przeskakiwać po rękawicach.
- Heshar! - wykrzyknęła inkantację, wznosząc ręce w górę, z których buchnął przepiękny, złoto-czerwony płomień. Nie czekając na efekt ponowiła czar - Heshar! - wykrzyknęła po raz kolejny, posyłając kolejną falę ognia na nekromantę. Mając jeszcze odrobinę magii ponownie zebrała ją i przekształciła w podmuch ognia - Heshar! - kolejna fala ognia wypłyneła z jej dłoni.

Marduk Draven:
Szata maga zajęła się szybko. Od niej droga do ciała była już krótka, już po chwili nekromanta cały płonął, niby na niewidzialnym stosie. Z racji chwytu telekinetycznego Patty nie mógł krzyczeć, to też tak cierpiał w milczeniu. Ku jego szczęściu udusił się od chwytu szybciej niż spłonął.
- No to by było na tyle - mruknął Marduk. Schował miecz. - Chętnie bym przyniósł czerwoną rudę, ale wolę nie ryzykować, że mi wysadzi rękę- dodał jeszcze i zbliżył się do miecza na ołtarzu. Podniósł go i schował do pochwy. - Coś jeszcze, o czym zapomnieliśmy? - zapytał anioł.

//Staty miecza, który zabieram:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Patty:
- Można tak powiedzieć - odparła anielica i sięgnęła po miecz, stając nad zwęglonymi zwłokami nekromanty. Zamachnęła się i jednym, mocnym cięciem odrąbała głowę zabitego mężczyzny - Przezorny zawsze ubezpieczony - dodała.

Quinn:

--- Cytat: Torstein Lothbrok w 13 Styczeń 2020, 11:07:17 ---Torstein splunął i pomacał się po ranie. Przyjrzał się krwi i ocenił ranę. Nie była ani głęboka, ani poważna. Owszem powodowała dyskomfort, czy nawet ból, ale był on niczym w porównaniu do tego, co wojownik przeżył podczas transformacji w czarnego drakona. Machnął dłonią.
- Dostawało się gorzej, panie Quinn - mruknął. Podszedł do szynkwasu i wyjął z niego jakąś flaszkę. Po zapachu określił iż jest to śliwowica. Wziął potężny łyk, pomlaskał trochę, po czym oblał też ranę, aby ją odkazić. Flachę podał Quinnowi, gdyby chciał się napić. - To co robimy, panie Quinn?

--- Koniec cytatu ---
Quinn przyjął flaszkę i pociągnął tęgi łyk, przełknął i odetchnął głęboko w rękaw.
- Całkiem niezłe. Tego mi było teraz trzeba - odetchnął raz jeszcze i popatrzył po sali - Trzeba by się tu rozejrzeć - i jak powiedział tak zrobił.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej