Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Srebrem i ogniem część I - Rozpoznanie bojem

<< < (34/41) > >>

Narrator:
Następne pomieszczenie było kolejną salą tortur, lub raczej salą do tworzenia mutantów i potworów. Prócz kilku zakapturzonych figur, najpewniej popleczników arcy-nekromanty, było tam kilku zbrojnych oraz zwykłych zbirów. O dziwo nie było tam żadnego eksperymentu. Z racji wielkości sali, nie wszyscy zostali oślepieni.

4x poplecznik nekromanty
7x najemny zbir(trzech oślepionych)
5x siepacz(dwóch oślepionych)

Marduk Draven:
Kruczowłosy anioł w raz wparował do pokoju. W obu jego dłoniach błyskały srebrne noże. Zwykle broń przeciw demonom, wampirom i wilkołakom, teraz jednak nada się idealnie na zwykłe męty. Draven nie bawił się w teatralność, po prostu rzucił nożami w dwóch stojących obok siebie zbirów. Oba ostrza trafiły między oczy już nieboszczyków, którzy z impetem padli na ziemię.
Gdy już zajął się odpowiednim wejściem, ruszył dalej. Dobył miecza i od razu, odruchowo zablokował cios jednego ze zdolnych do walki siepaczy. Miecze starły się w snopie wściekłych iskier, zaś anioł nie marnował czasu na skrzyżowania, wiedząc że czeka na niego więcej wrogów. Natarł na siepacza, tnąc serią silnych ciosów, które miały zmęczyć jego ramiona. Za czwartym uderzeniem zbił jego miecz na bok, po czym wykorzystują resztkę energii z poprzedniego ciosu, chlasnął samym sztychem oczach przeciwnika, oślepiając go. Finalnie zaś cięciem z drugiej strony zdekapitował go.
Uderzył następnego siepacza telekinezą, aż kurz poleciał z ziemi. Siepacz padł na swoich towarzyszy, powalając na ziemię jednego nieoślepionego zbira i innego siepacza. Anioł skierował magię w wolną dłoń.
- Izeshar! - zainkantował i cisnął pocisk esencji w jednego z nieoślepionych zbirów. Wypalił śliczną dziurę w jego piersi, dalej się nie interesował. Starł się z jednym z kultystów. Atakując kolejną burzą ciosów, okazjonalnie blokując czy przyjmując cios na pancerz. Kopnął kultystę w kolano, a gdy ten stracił równowagę, rozpłatał jego czaszkę na poziomo na pół.

3x poplecznik nekromanty
4x najemny zbir(jeden oślepiony)
3x siepacz(dwóch oślepionych)

Patty:
Również i anielica runęła w wir walki, doskakując do pierwszego z brzega, oślepionego zbira. Cięła krótko, samym końcem ostrza, trafiając idealnie w tętnicę szyjną, wyostrzony miecz gładko przeciął skórę, krew trysnęła na zadziwiająco nawet dla Patty wysoko. Śmiertelnie ranny mężczyzna padł na kolana, dławiąc się posoką, anielica zaś przeszła dalej. Chwytając miecz oburcząc sparowała pierwsze cięcie nacierającego na nią siepacza, zręcznie zbiła kolejny cios i obróciła miecz w rękach, przenosząc chwyt lewej dloni na klingę. Krótkim sztychem zamarkowała cios w głowę i przeniosła cios na jelec, wbijając go z rozmachem w łeb mutanta, prosto w skroń. Niemal natychmiast wyrwała broń, przy okazji odrywając fragment czaszki i mózgu i obróciła się, idealnie w porę, skoczyło na nią dwóch kultystów. Kobieta nie miała czasu się wprawnie zasłonić, niepoprawna parada wytrąciła jej miecz z ręki. Patty niczym się nie przejęła, przyciągnęła telekinezą pierwszego z prawej i z rozmachem wbiła mu prosto w gardło mizerykordię, wyszarpniętą chwilę wcześniej zza pasa. Szarpnęła ostrzem, wyrywając je z ciała i doskoczyła do kolejnego kultysty. Ramieniem zasłoniła się przed ciosem miecza, zbrojne ramię zadźwięczało cicho, wytrzymując uderzenie, anielica dopadła mężczyzny i z rozmachem dźgnęła go w brzuch, kilkanaście razy, zadając serię szybkich, mocnych pchnięć. Ostatnim, mocnym uderzeniem pancernej pięści posłała go na posadzkę, pozwalając mu się wykrwawić. Na ostatek wygenerowała jeszcze nieco energii magicznej, tkając z niej proste, lecz śmiercionośne zaklęcie.
- Izeshar! - wyszeptała inkantację, tworząc kulę pełną energii, którą cisnęła prosto w łeb najbliższego siepacza. Magia momentalnie przeżarła sę przez czaszkę i mózg, zabijając oślepionego potwora.

1x poplecznik nekromanty
3x najemny zbir(jeden oślepiony)
1x siepacz(dwóch oślepionych)

Marduk Draven:
Patty radziła sobie równie sprawnie, co Marduk, to też przeciwników szybko ubywało w sali. Pozostało jeszcze kilku przeciwników, którymi trzeba było sobie poradzić. Efekt oślepienia minął, siepacz oraz zbiry rzuciły się na dwójkę aniołów.
Draven zręcznie odbił cięcie siepacza i natarł barkiem na atakującego go zbira, popychając go. Jednocześnie zablokował odgórne cięcie siepacza, po czym zamarkował cięcie w biodro, tak naprawdę wznosząc klingę za głowę i dekapitując siepacza.
W porę odbił sztych pchniętego przez siebie zbira, po czym uderzył znad głowy, a na blok przeciwnika zareagował kolejnym i kolejnym ciosem, aż w końcu odnalazł lukę w obronie, odbił miecz wroga w bok i ciął z góry znowu, tym razem rozcinając bark zbira. Miecz aż utkwił w kości. Nie było czasu go wyrwać z niej. W ruch poszedł więc sztylet.
Dwóch zbirów rzuciło się naraz na anioła, gdzieś tam chciał im pomóc kultysta. Marduk przyjął cios jednego z mieczy na naramiennik, drugi zaś zbił rękawicą, jednocześnie uderzając w twarz poprzedniego zbira. Ciął po tętnicy szyjnej tego drugiego samym końcem sztychu, efektywnie zalewając krwią okolicą. Nie zwracał na to jednak uwagi. Telekinezą pchnął ostatniego zbira na tyle mocno, że upadł on na ziemię. Tam stanął mu na trzymającej miecz dłoni, przyklęknął i zatopił ostrze sztyletu w po jelce w gardle wroga.
Ostatni kultysta zaatakował w chwili nieostrożności. Marduk w ostatniej chwili zasłonił się rękawicą. Miecz obił się również o hełm, lecz nosicielowi nic się nie stało. W ułamku sekundy przed kolejnym ciosem skupił się. Zebrał moc w ciele i zaczął je rozpraszać, jednocześnie tworząc w wyobraźni obraz siebie pojawiającego się za wrogiem. Tak też po chwili się stało, gdy ciało anioła rozbiło się na atomy i zjawiło dwa metry za zszokowanym kultystą. Marduk skierował moc magiczną w dłoń i wymówił inkantację zaklęcia.
- Izeshar! - po czym cisnął pociskiem esencji w pierś kultysty, który padł ze zdziwieniem na kolana. Pomacał dziurę w torsie, po czym upadł całym ciałem na ziemię. Tam też skonał.

Marduk wyjął miecz z jednego z trupów i rozejrzał się. Prócz stołów na narzędzia chirurgiczne, oraz tych mających trzymać "pacjentów" w sali znajdowały się tylko drzwi. Metalowe, uchylone. Coś dużo było tu drzwi. Marduk skinął na Patty i poszedł w kierunku przejścia do kolejnego obszaru.

Patty:
- Sprawnie poszło - powiedziała uśmiechnięta delikatnie Patty. Zawsze czuła ekscytację walką i przelaną krwią, spokój przychodził dopiero później. Kobieta podniosła z ziemi miecz, chowając jednocześnie mizerykordię i przeszła pod kolejne drzwi - Ta sama taktyka?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej