Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Srebrem i ogniem część I - Rozpoznanie bojem
Quinn:
Zakuty w zbroję dracon mordował z godną podziwu szybkością, ledwie elf zdążył spojrzeć a większa część przeciwników padła. Korzystając z zamieszania ponownie napiął łuk i wziął na cel bandytę, posyłając strzałę prosto w jego pierś, momentalnie powalając go na ziemię. Sięgnął po drugą strzałę, patrząc jednocześnie jak kolejny bandyta idzie prosto na niego, wespół z towarzyszem, kompletnie ignorując Torsteina, poniekąd słusznie uznając Quinna za łatwiejszy cel. Elf nie zamierzał im ułatwiać, cofnął się dwa kroki, zyskując nieco na czasie i posłał strzałę w nogę pierwszego wroga, ten stęknął głucho i padł na kolana, a Quinn ponownie napiął łuk, czuł jak szorstki sznur cięciwy dotyka lekko skóry i strzelił prosto w łeb powalonego przeciwnika. Na ostatniego nie miał już czasu ponownie napinać łuku, bandyta był tuż przed nim, elf zanurkował w uniku i sięgnął jednocześnie po topór, sparował kolejne uderzenie i trzasnął wroga łukiem przez twarz, po czym poprawił raz jeszcze, tym razem toporem. Ranny mężczyzna zawył z bólu gdy mosiężne ostrze rozorało mu twarz, a Quinn zamachnął się niczym rasowy drwal i mocnym uderzeniem w kark powalił wroga na ziemię, zabijając go.
-3 strzały
1x bandyta
Patty:
Widząc że Gascaden nie garnie się do odpowiedzi anielica sama sięgnęła po książkę, która wyglądała jakby właśnie miała wypaść i otworzyła ją, ciekawa zawartości.
Evening Antarii:
Anielica przygotowała się do rzucenia zaklęcia mającego oślepić potencjalnych przeciwników za drzwiami. Marduk w tym momencie szybko i skutecznie pozbył się kłódki. Drzwi zaś otworzyły się. Wtedy Evening, po uprzednim skupieniu się na zebraniu mocy boga i wypowiedzeniu słowa inkantacji -Aenye!, z lewej ręki wypuściła snop niezwykle jasnego światła przez otwór drzwi. Trwało to chwilę, po której anioły mogły wejść do środka. Czekała, aż Marduk wykona pierwszy ruch.
Marduk Draven:
Chwilę po tym jak Evening wprowadziła snop światła do pokoju, wpadł do niego Marduk. Jak się jednak okazało, pomieszczenie było puste. Kolejny korytarz. Na jego końcu zaś kolejne drzwi. Draven skinął na Antarii.
Narrator:
W książce, którą otworzyła Patricia nie było niczego ciekawego. Ciekawe rzeczy stały się jednak z regałem, który zawierał książkę. Przesunął się on na bok, pozwalając przejść przez ścianę w jakiś korytarz. Co ciekawe, w korytarzu tym stał znajomy anioł. Przypadkiem Wielki Mistrz Bractwa Świtu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej