Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Srebrem i ogniem część I - Rozpoznanie bojem

<< < (27/41) > >>

Torstein Lothbrok:
Torstein złapał za puklerz i zasłonił się nim, jednocześnie szarżując na wrogów. Ci zaś, próbowali ustrzelić dracona ze swych kusz, jednak bez skutku. Bełty odbijały się od stalowej zasłony wikinga, który w końcu dotarł do grupy przeciwników i wparował na nich z puklerzem. Większość z nich ustąpiła. Prócz jednego impet uderzenia, twardość tarczy i masa dracona powaliły go na ziemię, aż zagruchotały kości. Torstein dobył sztyletu z mithrilu i krótkim sztychem w gardło zabił bandytę, na którym leżał. Pozostali już atakowali.
Czarny dracon złapał ogonem za kostkę jednego z napastników i stanowczym szarpnięciem wywrócił go na ziemię, na chwilę obezwładniając. Dobył topora i zasłaniając się przed ciosami powstał.
Powalony wróg, oraz ten w kolczudze już się zbierali do ataku. Wiking przyjął defensywną postawę i zbił kilka pierwszych ciosów mieczy drzewcem topora, po czym natarł. Zadał potężny cios z boku, pod żebra jednego z bandytów, po czym poprawił raz jeszcze, niżej, prosto w wątrobę. Odstąpił od zabitego wroga i natarł na dwójkę pozostałych, skupiając się na tym w kolczudze. W serii trzech ciosów odbił miecz z mithrilu na bok, wybił go z ręki wroga i rozpłatał toporem hełm i czaszkę wroga. Ostrze utknęło. Nie było czasu, aby je wyjmować, gdy ostatni z wrogów nacierał.
Czarny dracon puścił więc topór i umknął przed cięciem miecza. Zdzielił zbira ogonem po żebrach, sprawiając, ze zgiął się on w pół i puścił miecz. Dobył też sztyletu i rzucił się na dracona w celu wbicia go w gardło jaszczura. Ten jednak złapał go zbrojną rękę jedną ręką, za drugą ogonem i zatopił swoje pazury wolnej dłoni w jego gardzieli. Krew polała się po zębatym pysku dracona. Wyjął topór z czaszki wroga w kolczudze i schował go.
- Idziemy na powierzchnię. Odniesiemy ich paladynom i wracamy - zarządził Torstein. Przewiesił przez ramię opancerzonego trupa i ruszył drogą, którą przyszli.

Quinn:
- Już już... - mruknął elf i pozbierał parę sztyletów, które walały się po ziemi. Musiały się lekko uszkodzić w walce, ale to nie szkodzi, naprawi albo po prostu przetopi w hucie. Spojrzał na leżący miecz, nie był specjalistą ale potrafił rozpoznać mithril. Nie miał miejsca przy pasie by go przypiąć, zatem po prostu wziął go w dłoń i poszedł za draconem.

//Zabieram:
1xNazwa broni: miecz ochroniarza
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 25
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 1,08kg mithrilu o zasięgu 0,9 metra.

4xNazwa broni: sztylet ochroniarza
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra.

Patty:
To musi być nasz cel, uznała anielica, słysząc słowa mężczyzny okutanego w szatę. Wyglądał zupełnie jak uczeń czarnego maga, łącznie z tym śmiesznym kosturem i kośćmi schowanymi w szacie. Nie miała jednak czasu się nim teraz zająć, komnata była niemalże wypełniona potężnymi wrogami, orkstein z lewej zamachnął się toporem, anielica ledwie zdążyła zsunąć tarczę na lewe ramię i unieść je by się osłonić, a już w stal huknął potężnie obuch topora, ręka zdrętwiała jej niemalże do łokcia, orkstein poprawił drugi raz, tym razem Patty była przygotowana, przyjęła cios topora na tarczę i zbiła go jednocześnie, zyskując zgrabne otwarcie, odsłoniła się na chwilę i cięła krótko, przez pierś potwora, poprawiła krótkim sztychem i cofnęła się momentalnie, jednocześnie idąc w bok. Dwa mutanty również doskoczyły do anielicy, osaczając ją wraz z orksteinem, krwawiącym nieco dziwną mazią z ran zadanych błogosławionym mieczem anielicy. Kobieta oceniła sytuację i cofnęła się jeszcze o krok, zbiła tarczą atak mutanta, odchyliła się przed atakiem orczego mutanta i wychyliła zza tarczy, narażając na atak drugiego z eksperymentów. Była szybsza, uderzyła potężnie, prosto w brzuch, niemalże przerąbując potwora na pół, nie ryzykując obróciła rękojeść w palcach i odwróconym sztychem przybiła mutanta do podłogi. Wyszarpnęła miecz i kopnęła zwłoki, posyłając je prosto pod nogi atakującego ją stwora. Nieudany eksperyment wpadł prosto w ciało swojego martwego współbrata, Patty ominęła go i runęła na orksteina, przechodząc do morderczej ofensywy. Orczy mutant również nie próżnował, zaatakował dziko, młócąc toporem i kiścieniem jak cepami, anielica zbiła dwa pierwsze ciosy, kolejny uderzenie uprzedziła, trafiając rantem tarcz w orksteina, poprawiła zamaszystym cięciem znad prawego ramienia, korzystając z siły cięcia przeszła w bok i cięła ponownie, szeroko, na odlew, wyostrzona klinga przecięła pierś stwora. Patty korzystała z sytuacji póki mogła, huknęła potężnie tarczą prosto w ranę, uderzyła mieczem znad ramienia, rąbiąc mocno, prosto przez gardło potwora. Ostrze wyszarpnęło kawał mięcha z ciała mutanta, anielica warknęła głucho i jeszcze raz huknęła tarczą, ogłuszając nieco potwora i z rozmachem cięła mieczem znad głowy, przerąbując łeb orksteina na pół. Zmasakrowane ciało mutanta padło na kolana, a anielica trąciła je lekko, przewracając na ziemię. Nie zdążyła odetchnąć, a runął na nią powalony wcześniej eksperyment, atakując wściekle mieczem. Patty obróciła się, tnąc jednocześnie, przecinając jednocześnie żelazne ostrze przeciwnika jak i jego pierś, poprawiła mocnym uderzeniem tarczą, odpychając od siebie mutanta i zaszarżowała gwałtowanie, potężnym sztychem nabijając przeciwnika na miecz. Wyszarpnęła klingę, obróciła ją lekko w dłoni i uderzyła po raz ostatni, zrąbując łeb stwora. Bezgłowe ciało padło na ziemię, a anielica obejrzała się jak idzie Gascadenowi.

1x Orkstein - są najbliżej, 3 metry od was, lekko na prawo i lewo
2x mutant
4x szkielet

Narrator:
No i tak też czarny dracon oraz elf dotarli z powrotem na powierzchnię. Paladyni zajęli się byłymi już więźniami maga.

Torstein Lothbrok:
Torstein bezceremonialnie rzucił ciało w kolczudze na ziemię.
- Przyprowadziliśmy tych biedaków. Trzymali ich tam w klatkach, jak zwierzęta - powiedział do jednego z paladynów, samemu odpinając zapięcia butów, rękawic. Zdjął mu też hełm, a na sam koniec kolczugę. Całość pancerza wrzucił na wóz Bractwa, w kąt, by nikt mu nie podkradł.
- Zająć się nimi trzeba - wskazał na wyprowadzonych jeńców.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej