Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Przeprawa łowcy - Kenneth

<< < (4/10) > >>

Rowan:
Przbiegłwszy cześć drogi nie natrafiłeś na żaden konkrenty ślad. Twoim oczom natomiast ukazała się ścieżka prowadząca wprost do skalnej groty. Nie było żadnej odnogi ani innego traktu. Przynajmniej nie takiego który byłby widzialny czy też uczęszczany przez ludzi bądź zwierzęta. Na domiar tego polowanie pochłonęło cię na tyle, że nie zauważyłeś zachodzącego słońca. O tej porze roku działo się to znacznie szybciej niż normalnie i powoli zapadał zmrok. Cichły ptasie trele i odgłosy górskiego dnia wśród natury.

Kenneth:
Kenneth odetchnął ciężko kilka razy. Chyba go poniosły emocje. Zazgrzytał zębami. Śledzi to coś od rana a nie pokazało mu się nawet na 5 sekund bez przerwy. Właśnie. Od rana. Spojrzał w niebo które z pomarańczy powoli przechodziło w czerwień. Powiódł wzrokiem po skalę w kierunku której prowadzi ścieżka. Jaskinia? Tylko tego brakowało. Noc. Jaskinia. Zerową widoczność i zakręty zmniejszające przewagę dystansu którą daje łuk. Westchnął. Czas przestać pędzić i przemyśleć sytuację. Pościg w noc nie miał sensu. A jest szansa że grota ma tylko jedno wejście. Oceniając jak bardzo używana jestścieżka . Jest to nawet prawdopodobne. A zatem zasadzka. Zboczył że ścieżki. Zerwał gałęzie z kilku niskich sosen. Wtarł w siebie zapach igieł i ułożył gałęzie na ziemi w spory stos. Usiadł za nim w siadzie skrzyżnym. Taki kamuflaż nigdy nie zmyliłby poważnego przeciwnika, ale ork nie znał się jeszcze na profesjonalnym ukrywaniu. Improwizował. Po chwili zamknął oczy i zapadł w coś w rodzaju modlitewnego transu. Pozwalał umysłowi i ciału odpocząć, ale najmniejszy szmer powinien go wyrwać. o przodkowie siły mam dość. Ale udzielcie mi cierpliwości

Rowan:
Poza typowymi dla nocnej puszczy dźwiękami, nie usłyszałeś nic nadzwyczajnego. Za to jeden dźwięk wydał się aż nadto znajomy. Burczenie w brzuchu. Właściwie od samego rana nie jadłeś nic konkretnego. W żaden sposób nie okazywało się to pomocne w tym momencie. Las i górskie tereny nie należały do najłatwiejszych jeśli chodzi o znalezienie jedzenia, zwłaszcza nocą. Teraz trzeba było zdecydować co dalej począć z tym fantem.

Kenneth:
Z medytacji wyrwało Kennetha burczenie w brzuchu i towarzyszące mu ukłucie dyskomfortu w podbrzuszu. Od razu stłumił to uczucie. Dorosły ork jest w stanie wytrzymać bez jedzenia ponad dwa tygodnie a bez picia trzy dni. Jesienna pogoda tym bardziej pozwalała na przetrwanie bez picia. Skurczona pozycja powinna pomóc wytrzymać nocny chłód nawet mimo ubrania wątpliwej jakości. Ścieżka którą opuścił wydawała się uczęszczana przy odrobinie szczęścia zwierz uzna że myśliwy odpuścił. Ork powrócił do powtarzania mantry z nowo odnalezionym spokojem i determinacją. Może tak czekać nawet do wieczora następnego dnia.

Rowan:
Zapadła noc. Zwierzę, o ile w ogóle było, jeśli uciekało przez orkiem w dzień, wniosek mógł być jeden. Było to zwierzę dzienne i nocą raczej nie wychodziło ze swej kryjówki gdzieś w górskich ostępach. Najprawdopodobniej udało się na spoczynek by w spokoju przespać te porę. Ork został praktycznie sam wśród głuszy. Noc była pochmurna to też księżyc nie miał wielkiej sposobności aby oświetlić cokolwiek. Wszystko zlewało się w niemal nieprzeniknioną ciemną masę. Jedyny zmysł, który w tym momencie działał to słuch. Choć i on wystawiony na koncert nocnych ptaków, owadów i szumu wiatru pośród drzew stawał przed nie lada wyzwaniem. Dźwięki nadchodziły z każdej strony, skutecznie myląc potencjalne kierunki jego źródła.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej