Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uwolnić krucze skrzydła
Samir:
Pod karczmą, owinięta w bury, wełniany płaszcz, siedziała istota. Trudno było określić kształt owej istotki, bowiem odzienie wierzchnie sprawiało że zamiast humanoidalnej sylwetki przechodnie widzieli jedynie nieokreśloną, zbudowaną z fałd tkanin strukturę. Gdy Samir podjechał bliżej, przeczuwając co zastanie, istota poruszyła się nagle i zrzuciła kaptur, odsłaniając twarz niziołki. Kobieta skinęła na maurena głową i ledwie dostrzegalnie wskazała stajnię przy karczmie. Zabójca więcej nie potrzebował, skierował konia w tę stronę i wjechał do środka, po czym zeskoczył z siodła. Niziołka pojawiła się tam chwilę później, zrzucając ciężki płaszcz.
- Mistrzu - pozdrowiła swego przełożonego - Panowie wampiry...
- Witaj Ellie - przywitał się Samir z delikatnym uśmiechem na ustach.
Mohamed Khaled:
W tym czasie Mohamed przechadzał się po forcie i robił niespodziewane wizytacje strażnikom. Część z nich już na starcie dostała solidny opierdol za niewypełnianie swoich obowiązków. Hazard i popijawa może i były nieodłączną towarzyszką żołdaków ale tych pospolitych, których odsyłano do patrolowania podgrodzia. Ktoś, kto miał go strzec nie mógł spać nachlany pod kątem albo być rozkojarzony przez przegraną partię w kartach.
Po kolejnej z rzędu wizytacji dotarł w końcu do swojego biura, w którym jak doniósł mu jeden z służących czekał na niego Muhmed. Wszedł więc bez większych obaw i przywitał starego przyjaciela.
- Jak się mają sprawy, druhu? - zapytał po pewnym czasie sięgając do barku i wyciągając flaszkę. - Wysłałeś zwiadowców? - dodał po chwili.
- Tak, panie. Dwie grupy, tak jak prosiłeś.
- I jak? Są jakieś informacje?
- Grupa wysłana w okolice Ereno wysłała niedawno kruka. Ahmid sukcesywnie zwalcza resztki bandyctwa z grodu w którym niedawno byliście. Natrafili ślad na coś większego. Ten wampirzy Lord którego, za przeproszeniem, zajebała Panienka Malkain nie był jedynym.
- Rozumiem - zamilkł na chwilę by wyczyścić szklanicę. - A co z drugą grupą?
- Część powróciła jakiś czas temu. Przeszukali granicę całej gminy ale nie natrafili na ni jeden ślad Bękartów. Zdaje się, że nie wykonują na razie żadnych ruchów. Najwidoczniej śmierć konwoju nie wywarła na nich żadnego wrażenia.
- Nie doceniasz ich, Muhmed. - Mohamed podrapał się po brodzie. - Walczyłem z nimi ramię w ramię, a nim stała się oficjalną organizacją przynależałem do nich. To są twarde skurwysyny i łatwo nie odpuszczą. - zaśmiał się na chwilę. - A druga część?
- Nadal są w terenie. Na tą chwilę pojechali na tereny nowych włości by zobaczyć czy aby na pewno nie szykuje się tam żadna rewolta. Powinni być na dniach.
- Dziękuje - powiedział. - Doceniam.
Zapadła na chwilę cisza, którą przerwał czarnoskóry przyjaciel Mohameda.
- Wiesz, że prędzej czy później przyjdzie ci się zmierzyć z tymi, którzy wiedzą o twoim przyjacielu?
- Wiem. I będę na to gotowy. Ale jeszcze nie teraz. Jeszcze nie...
Dragosani:
Dragosani zaprowadził wóz do wskazanej stajni. Rzucił wiejskiemu chłopakowi monetę, aby zajął się końmi i wozem. Teraz trzeba było porozmawiać. Wampir rzucił Samirowi spojrzenie pytające "Ile ona wie?".
- Słyszałem, że możesz nam pomóc, panno Ellie - zaczął Drago, pomijając kwestie przedstawiania się. Nie było to spotkanie towarzyskie, więc nie było to konieczne.
16235 g - 1 g = 16234 g
Narrator:
Niziołka spojrzała poważnie na zebranych, mimo że musiała w tym celu zadzierać głowy. szczególnie w przypadku Samira, który przewyższał ją wzrostem dwukrotnie. Upewniła się, że nie ma w pobliżu niepożądanych uszu i zaczęła.
- Nasi ludzie otoczyli Fort Harad. Nie militarnie oczywiście, obserwują i gromadzą informację. Mamy czujkę na podgrodziu fortu, sugeruję by był waszym następnym kontaktem. Samir będzie wiedział kto - Ellie wymieniła z maurenem porozumiewawcze spojrzenia, po czym wróciła do rzeczowego raportu - Wstępne raporty potwierdzają to czego się spodziewaliśmy. W Harad stacjonuje garnizon sześćdziesięciu strażników. Trzydziestu to średnio wyszkoleni i kiepsko wyposażeni gwardziści, w kupie siła jednak podejrzewam. Jest jeszcze dwudziestka rekrutów, radzę uważać, co prawda wyszkoleni są parszywie, potykają się o własne nogi maszerując, ale są zbrojni w kusze oraz dziesiątka elfich łuczników. Znaleźliśmy też dwa tajne wejścia do fortu, mogą się przydać. Nie mówię gdzie są bo ich nawet nie widziałam, czujka na podgrodziu was we wszystko wtajemniczy. Rozpoznaliśmy też najważniejszą osobę w forcie poza panem tych ziem, jest to Muhmed, tutejszy kapitan straży i zarządca twierdzy. Na podgrodziu działają też dwie spore szajki, ale nie przyglądaliśmy im się zbyt uważnie, nie mają za dużego znaczenia. Ot, złodzieje i mordercy, którzy w przerwie od zbójowania gryzą się między sobą jak zwierzęta. Poza tym nic ciekawego, ot taka lokalna forteca ze starym weteranem w środku - podsumowała brutalnie szczerze Ellie.
Samir:
Mauren w spokoju wysłuchał słów niziołki. Dostrzegł spojrzenie króla i jedynie skinął uspokajająco głową, wolał tego nie mówić przy samej Ellie i Imago, ale do fortu Harad wysłał ludzi których poznał i którym ufał. Nie posłałby byle łotrzyka na tak ważne zlecenie, nie bez pewności że potrafi trzymać język za zębami i ma właściwe umiejętności. A wiedział że Ellie była jedną z takich osób.
- Sugeruję rozpoznanie tajnych wejść do fortu, przedostanie się do środka i dorwanie tego Muhmeda, może to nam zaoszczędzić sporo roboty. Nie będziemy musieli polować, kapitan straży pozwoli nam zastawić pułapkę - powiedział do Dragosaniego i Imago.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej