Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uwolnić krucze skrzydła
Dragosani:
Nazwa wyprawy: Uwolnić krucze skrzydła
Prowadzący: Dragosani, Narrator
Wymagania: zgoda prowadzącego
Uczestnicy: Dragosani, Samir, Imago
Dragosani dotarł do polany, którą wskazał na miejsce spotkana z ludźmi, których wynajął. Właściwie to z wampirem i maurenem. Siedział w furgonie i dłubał coś sztyletem w kawałku drewna, dal zabicia czasu. Jego koń, wyzwolony z zaprzęgu, pasł się nieopodal. Furgon wampira okryty był grubym płótnem, które w istocie było kilkoma warstwami tkaniny, co w zasadzie całkowicie odgradzało promienie słoneczne, pogrążając wnętrze w przyjemnym mroku. Sam Drago siedział jednak na zewnątrz, okryty swoimi wiernymi skórami tarlessta i wypatrywał Imago i Samira.
Samir:
Wkrótce potem z zarośli nieopodal rozległo się przyjazne, końskie parskanie. Normalnie Samir nigdy by nie dopuścił by jego koń samowolnie wydawał z siebie dźwięki, teraz jednak zależało mu na tym by zasygnalizować swoją obecność wcześniej. Niby przeczuwał że król rozpozna go swoimi wyostrzonymi zmysłami wcześniej, wolał jednak nie kusić losu. Toteż gniady koń maurena zaparskał sympatycznie, a chwilę później wyjechał z zarośli. Bystre oczy zabójcy szybko odnalazły wampirzy karawan i Samir popędził konia, lekkim kłusem dojeżdżając do króla.
- Wasza wysokość - pozdrowił Dragosaniego i zeskoczył z siodła. Poluzował siodło, dając odsapnąć wierzchowcowi.
Imago:
Z kolei po Samirze zbliżał się Imago. Wampir nie wyposażony jeszcze w cudowna skórę z tarlessta, osłaniany tylko przez długą szatę, płaszcz, kaptur oraz arafatkę unikał promieni wieczornego słońca. Drzewa okazały się w tych manewrach nie określonym sprzymierzeńcem. Gorzej będzie potem, na polanie, na którą krótko po tym dotarł, wychodząc z zieleniutkich zarośli. Widząc okrycie, jakim był wóz podszedł z pośpiechem, okrywając się tak szczelnie jak tylko mógł odzieniem. Nie pewnie, bo z chwilą zawahania wszedł pod płachty.
- Witajcie- powitał towarzyszy tuż przed tym. - Cholera, nie mogliśmy się spotkać po zmroku? Nie uśmiecha mi się usmażyć w pierwszym dniu pracy- syknął, widocznie poirytowany. Wychylił się z spod wozu. - I z czego jest te wdzianko, że nic ci się nie dzieje, wasza wysokość?
Dragosani:
- Nie mówiłem, że mamy się spotkać za dnia - odpowiedział Dragosani na słowa Imago. Odrzucił kawałek drewna, schował sztylet do pochwy i zeskoczył z wozu. Musiał zaprząc konia do wozu. Zabrał się więc do pracy. Imago w wozie zobaczył dwie beczki oraz trzy zwinięte płachty materiału. Gdy już koń został zaprzęgnięty, wampir wskoczył na wóz. I wtedy odpowiedział Imago.
- Jeżeli nie wiesz co to jest, to musisz się jeszcze wiele nauczyć o tym jak być wampirem - stwierdził. - To skóra zwierzęcia znanego jako tarlesst. Duże bestie, ciężko je znaleźć i ubić. Silne i niegłupie. Do tego zioną ogniem. Ich skóra odbija promienie słoneczne. Idealny materiał na pancerze dla wampirów. Kto cię przemienił, że ci tego nie wytłumaczył i nie załatwił pancerza?
Imago:
Młody wampir zwrócił uwagę na beczki i płachty materiału. Pociągnął mocniej nosem, chcąc przebić się wyczulonym węchem przez drewno beczek. Wyczuć co było w środku. Choć miał przeczucia, że była to krew.
- Cóż, nie do końca zmienił mnie z mojej własnej woli - mruknąl Imago. Do tej pory czasami dotykał brzucha, w miejscu, gdzie został pchnięty sztyletem. - Stało się to, gdy dołączałem do gromadki ptaszków. Ot, w jakiejś zabitej dechami wsi dał mi do picia swoją krew po czym pchnął sztyletem w brzuch. Obudziłem się potem, zdrowy i co ważniejsze żywy. Dużo mi nie wytłumaczył. Nie wiem jak się nazywał - wyjaśnił. - Ale trochę się sam uczyłem i kształciłem. Wiem, że oczywiście porą wampira jest noc, wiem o konieczności chleptania krwi, o wyczulonych zmysłach i sile kilku dorosłych ludzi. Wiem też o lepszym refleksie. Słyszałem też, że niektóre wampiry potrafią przerazić samym spojrzeniem, odbić bełt z kuszy, czy nawet czytać wspomnienia z krwi. Ale jak posiadły tą wiedzę jest dla mnie tajemnicą. Miałem nadzieję... - przerwał na chwilę. - Że jako doświadczony wampir mnie przyuczysz, albo chociaż nakierujesz. Lepszy jeden "dobry" wampir więcej, niż kolejny dzikus. Nie musisz się obawiać o swoich poddanych. Ich szyje są bezpieczne dopóki nie mordują i nie gwałcą. Ahhh, głupi ze mnie idealista, co?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej