Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uwolnić krucze skrzydła
Imago:
- Gildia myśliwych powinna zatrudniać wampiry - stwierdził i odstawił dzika, gdy dotarli. Popatrzył z zaciekawieniem na Dragosaniego, po czym zaczął znowu mówić. - Dobra. Wy się pobawcie z Edkiem, a ja poszukam trochę drewna. - jak powiedział tak zrobił. Odwróciwszy skierował się ponownie w las. Szukał na ziemi zarówno gałązek, jak i chrustu czy czegoś co mogłoby posłużyć za podpałkę. Wytężył też słuch, by w razie czego ostrzegł go przed niebezpieczeństwem.
Samir:
- Pałętał się taki nieopodal, grzech było nie skorzystać. Imago go trafił, ja niewiele widzę w takich ciemnościach. Aż kusi samemu się napić wampirzej krwi i rzucić z mostu... - mruknął po odłożeniu truchła na ziemię. Sięgnął po nóż, trzymany w specjalnej pochewce na piersi i obrócił w ręku, podając wampirowi - Uczynisz honory? Jak ja się za to zabiorę to tylko zniszczę skórę i mięso.
Dragosani:
- I byś obudził się połamany. Nie polecam takiego sposobu - skomentował wampir. Następnie wstał. W jego dłoni pojawił się sztylet o ciemnej barwie, dobyty nie wiadomo skąd.
- Chcecie skórę i kły? - zapytał, kucając przy dziku. Obejrzał dokładnie ciało i odwrócił je na grzbiet. - Zawsze to kilka grzywien - dodał, zabierając się do pracy. Zaczął ostrożnie, lecz z niemałą wprawą rozcinać skórę.
Tymczasem Imago szukał chrustu. No i znajdywał gałęzie, patyki i inne takie.
Samir:
- Jaki byłby ze mnie mauren gdybym nie chciał? Zawsze to dodatkowy grosz - powiedział mauren, z pewną dozą fascynacji przyglądając się procesowi oprawiania zwierzyny. Musiał nadrobić braki w edukacji, wszak potwory na Valfden panoszyły się z podejrzanie dużą częstotliwością, a grzywny zawsze są przydatne. A przecież niedawno zjawił się w dzielnicy handlowej kupiec skupujący takie właśnie cuda. A skórę ewentualnie rzuci u siebie w komnacie.
Imago:
Kiedy już uznał, że zebrał wystarczająco, Imago powrócił do prowizorycznego obozu.
- Jak tam się bawicie - zapytał maurena oraz wampira. Oceniał też robotę króla przy dziku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej