Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uwolnić krucze skrzydła
Imago:
- ...z nim - dokończył po chwili. Puścił nogę dzika.- Ty łap za tył, ja za przód i jakoś go zaniesiemy - powiedział do Samira. - W razie czego, ostrzegę nas przed zagrożeniem.
Średnio chciało mu się targać truchło samemu. Nie było leciutkie, nawet dla niego.
Samir:
Samir przewidział sytuację i już podnosił dzika od głowy, zostawiając zad wampirowi.
- I tak wywęszysz albo usłyszysz. A ja jako biedny, słaby człowiek muszę mieć lepsze oparcie - powiedział bezczelnie, łapiąc za kły które zapewniały mu pewny chwyt.
Dragosani:
No i wzięli dzicze truchło, aby zaciągnąć je na miejsce ich prowizorycznego obozu. Trochę im to zajęło. Dzik był zwierzęciem ciężkim, jego ciało z pozoru nie aż tak wielkie, było zbite niczym krasnoludzka kupa. imago miał wrażenie, że większość tego ciężaru skupiona była w skórzanym worze dzika, który obijał mu się rytmicznie o nogi, gdy wampir niósł zwierzę. Powoli docierali na miejsce. Aż tak daleko to nie było. Czuły słuch wampira wychwycił cichy głos Dragosaniego, jak gdyby stary wampir z kimś rozmawiał.
Imago:
No i tak nieśli potężne cielsko dzika. Jajca świniaka obijały się o nogi wampira, choć nie zwracał on na to zbytniej uwagi. Zbliżali się do prowizorycznego obozowiska. Wytężył jeszcze bardziej słuch, chcąc dosłyszeć więcej niż tylko głos Dragosaniego. Może jakieś słowa.
Dragosani:
Imago nie dosłyszał nic więcej, gdyż wraz z ich nadejściem rozmowa urwała się. Jeżeli w ogóle miała miejsce. Obozowisko wyglądało tak jak je pozostawili. Wóz, konie i Dragosani siedzący na pniaku.
- Szybko wam poszło - stwierdził wampir, patrząc na upolowanego dzika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej