Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uwolnić krucze skrzydła
Samir:
- Las nocą... Cudowne miejsce - mruknął Samir - Nie mam mikstur, także muszę bazować na twoich zmysłach. Mów gdzie idziemy i w co strzelać - powiedział cicho do Imago, jednocześnie napinając swoją kuszę elanoiską. Nie obawiał się wędrówki przez pogrążony w ciemności las, co prawda mogło tam czyhać dosłownie wszystko, ale mauren ufał swoim możliwościom.
Imago:
Imago rzecz jasna zabrał z konia Samira kuszę, oraz kołczan z żelaznymi bełtami.
Las był pełen życia, świetnie widocznego dla młodego wampira. Szkoda, że Samir nie mógł widzieć tego, co krwiopijca. Widok był... piękny. Kolejna zaleta bycia wampirem.
- Celów jest pełno - odrzekł. - Zaraz coś znajdę Widział ich sporo. Wampir zaczął pochłaniać zapachy, głębokimi, mocnymi wdechami. Wyłapywał zapachy potencjalnej zwierzyny, a jednocześnie obserwował też różne kształty. Szukał czegoś, co byłoby sarną, bądź dzikiem. Najpopularniejsza wszak zwierzyna. Skupił się na jednym z kształtów. Był on mniej więcej na północny zachód od wampira i jego towarzysza. Przyjrzał się uważnie.
Dragosani:
Kształt poruszył się i zachrumkał. Jak dzika świnia. Albo dzik. Zwierz podniósł swój łeb i spojrzał prosto w oczy Imago. Jego pysk pomiędzy kłami ruszał się, dzik musiał coś jeść. Jednak gdy dostrzegł wampira zerwał się do ucieczki, szeleszcząc przy tym liśćmi krzaków. Oddalał się szybko na swoich grubych nóżkach.
Imago:
- Dzik jest zły. Dzik ma bardzo ostre kły. - mruknął Imago i podniósł kuszę do ramienia. Chwila przycelowania, wstrzymanie oddechu. Naciśnięcie spustu. Strzał. Bełt poleciał w stronę dzika, błyskawicznie go doganiając. Trafił dzika w od tyłu, w kark. Zwierze straciło momentalnie równowagę, przekoziołkowało i zaryło głucho o ziemię, by po paru sekundach umrzeć. - Hm... - mruknął wampir.- Myślę, że trafiłem.
//W poprzednim poście z konia Samira wziąłem:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
//Zostaje 29 bełtów.
Dragosani:
Cos zakwiczało z krzaków i odbiegło w dal, łamiąc zarośla po drodze. Czyli Imago trafił, ale nie zabił dzika na miejscu. Zwierze zapewne odbiegło w szoku kilkaset metrów, aby paść gdzieś w rowie. Należało więc je wytropić, zanim coś innego się nim zainteresuje. Do nozdrzy Imago dobiegł ostry zapach krwi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej