Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uwolnić krucze skrzydła

<< < (7/52) > >>

Imago:
- I tak bym go nie chciał - odrzekł Dragosaniemu. Nie przepadał za bronią palną. - Jest głośny. Trudno z nim o precyzję. Moja broń jest cicha i precyzyjna. Elegancka, na bardziej... cywilizowane czasy - wyjaśnił. - No dobra Samir, ty poluj, ja pozbieram drewno.

Dragosani:
- Jak ręka ci lata od marszczenia nietoperza, to serio może byc trudno o precyzję - burknął Drago. Od lat używał broni palnej i mimo jej wad, był jej zwolennikiem. Tego typu broń była przyszłością. Jeszcze długa droga zanim zastąpi łuki i kusze, ale wampir miał czas. Mógł poczekać i obserwować rozwój tej technologii. - No to idźcie sobie do lasku. Ja posiedzę tutaj i pomyślę.

Samir:
- Pomyśleć mówisz... jasne - odpowiedział Samir i mrugnął porozumiewawczo do króla i wstał, gestem przywołując do siebie Imago - To chodź świeżak. Mam drugą kuszę przy siodle, zobaczymy jak tropisz i strzelasz. 

Imago:
- No to chodźmy - odrzekł Imago, wyłapując mrugnięcie maurena. - To... miłego pucowania berła, wasza wysokość! - dodał jeszcze.

Dragosani:
I tak oto dwójka zabójców poszła sobie do lasku, aby pobawić się swoimi bełtami. Dragosani zaś został przy wozie, w ciemności, aby w samotności robić to, co Dragosanie robią same w ciemności. Pewnie rozmawiał z głosami, które słyszał tylko on, czy coś.

Las był żywy i niespokojny, jak to lasy nocą. Po zaroślach biegały zwierzęta, ponad głowami maurena i wampira zahuczała sowa. Gdzieś tam w oddali słychać było jak coś większego biegnie przez krzaki, łamiąc gałęzie. Las dla Imago był pełen szarych kształtów, niezwykle wyraźnych w ciemności. Dla Samira był pełen, cóż... ciemności. Gdzieniegdzie tylko światło gwiazd i księżyców przebijało się przez chmury i drzewa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej