Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uwolnić krucze skrzydła

<< < (50/52) > >>

Samir:
Narastający, paniczny wręcz bełkot młodego strażnika rozdrażnił nieco Samira. Nie dając się ponieść emocjom złapał jedynie młodzika za ramiona i potrząsnął nim gwałtownie.
- Chłopie, ogarnij się! - warknął - Do medyka prowadź, nie do kogoś kto może coś tam umie, tylko do lekarza!

Dragosani:
Chłop ogarnął się i gdzieś pobiegł. Samir ruszył za nim, wszak sam chciał aby go poprowadzono do medyka. Mógł dostrzec poruszenie w całym forcie. Wciąż widoczne były efekty dywersji Imago. Dotarli w końcu do miejsca, gdzie mógł przebywać Muhmed. Przy składziku alkoholi, nadzorował gaszenie pożaru. Praca szła dość sprawnie, pomieszczenie wciąż się dymiło, lecz płomienie dogasały. Muhmed spojrzał na przybyszów. Natychmiast poznał Samira. Skinął głową do młodzika i ten ulotnił się.
- Potrzebna moja pomoc? - zapytał mauren.

Imago:

--- Cytat: Narrator w 10 Styczeń 2020, 20:14:46 ---- Dwa trupy się stały. - Farad splunął. - I to jeszcze straż przed tą cała komnatą rytualna pana... ech.. ale ja tam nie wejdę aby sprawdzić co się stało. Pamiętam jeszcze co zrobił z ostatnim, który tam bez pytania zajrzał...

--- Koniec cytatu ---

- No dobra. Szukaj więc Muhmeda - odrzekł pewnie Imago. - Ja raczej z tą komnatą rytualną ci nie pomogę. Choć niezbyt to pasuje do miejsca... - dodał w lekkim zamyśleniu nad ostatnim zdaniem. - Muhmed powinien być w pobliżu składziku alkoholu, gdzie wybuchł pożar - wyjaśnił jeszcze wampir.

Mohamed Khaled:
- Ja, ja... - mruknął zdezorientowany, zraniony i rozproszony mauren. - Ja...
Choć próbował coś z siebie wykrztusić, ni cholere nie mógł dokończyć wypowiedzi. Czuł się zagubiony, nie wiedział gdzie jest, co się dzieje, ani dlaczego król stoi nad nim, jakby zaraz miał zostać ścięty. Jedyne co mógł stwierdzić na pewno to to, że czuł się niewyobrażalnie lekki, wolny od katusz, które cierpiał przez ostatnie lata.
Gdy próbował sobie przypomnieć niektóre wydarzenia, w ich miejscu wiało jeno zimną, mroczną pustką. Nie pamiętał wielu miesięcy, jak nie lat ze swojego istnienia w symbiozie z A'abielem. Niektóre zaś wyjątkowo dobrze utkwiły mu w pamięci.
- Mohamed, Panie - odpowiedział w końcu po dłuższej chwili milczenia. - Nazywam się Mohamed, syn Omara, rodu Khaled - wyrecytował dobrze opanowaną formułę.

Dragosani:
- Dobrze, coś tam pamiętasz - stwierdził Dragosani. - Byłeś opętany - wyjaśnił. Wstał i założył rękawicę, ukrywając demoniczną tkankę jego ręki. - Ale już po wszystkim, wypędziłem twojego gościa. Zaraz ktoś powinien się zjawić tutaj, aby opatrzyć twoje rany. - Spojrzał na popłakującego mężczyznę, przywiązanego do ołtarza. Podszedł do niego, aby go uwolnić. - Tego tutaj również, kimkolwiek on jest. - Spojrzał znów na maurena. - Pamiętasz cokolwiek z tego okresu? Wiesz jak nazywał się demon?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej