Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uwolnić krucze skrzydła
Dragosani:
Szkło butelki rozbiło się o twarz Mohameda, raniąc ją. Sól dostała się do ran. Nawet dla człowieka byłoby to niezwykle bolesna. Demona poraził zaś ból wręcz niewyobrażalny. Zapewne mógłby się z niego szybko otrząsnąć, zebrać swą wolę i skoncentrować się, aby użyć swych demonicznych mocy. Ale potrzebował na to czasu. A Dragosani już biegł. Król przeskoczył nad ołtarzem i pojękującym, wpół przytomnym człowiekiem. Wpadł na Mohameda, który wrzeszczał i trzymał się za twarz. Pchnął go prawą ręką w pierś, obalając go na ziemię, lewą chwycił go za czoło. Demoniczna tkanka zalśniła, gdy król wezwał swoje zdolności i wdarł się wolą w umysł Mohameda. A Mohamed, po tak długim czasie, ujrzał światło. Mauren miał wrażenie jakby odetchnął świeżym powietrzem, po wielu latach spędzonych w zatęchłym lochu. Jakby znów poczuł wiatr we włosach i promienie słońca na twarzy.
- Skocz no po jakiegoś medyka - powiedział Drago do Samira. - Jakby ktoś się stawiał, powiedź, że ich pan jest ranny. - Potem spojrzał na Mohameda. - Wiem, że boli, ale skup się. Jak się nazywasz?
Samir:
Słysząc polecenie Samir skinął jedynie głową, wsunął do pochwy za cholewą buta nóż i wyszedł przed salę. Zerwał z martwego strażnika hełm i nasadził go byle jak na włosy, by nieco zakamuflować swoją tożsamość i poszedł w kierunku głównych korytarzy.
- Meeeeedyk! - wydarł się - Lekarza! Dziedzic jest ranion!
Imago:
--- Cytat: Narrator w 10 Styczeń 2020, 11:12:43 ---Wiadro w garści wampira było jako taką wymówka aby nie być zatrzymywanym. W forcie panowało poruszenie, ludzie biegali coby coś zrobić z pożarem. Jednak wracając do pokoju z ukrytym przejściem Imago natknął się na Farada, strażnika, którego spotkał wcześniej z Muhmedem.
- Ty! - zaczepił go Farad. - Byłeś wcześniej z Muhmedem, gdzie on teraz jest? Bo mamy poważniejszy problem...
--- Koniec cytatu ---
Wampir prawie przeklnął, widząc strażnika, którego wcześniej już minął. Zdusił jednak brzydkie słowo i ugryzł się w język. Przybrał poważną minę, a słysząc pytanie złapał pewniej za uchwyt wiadra, by w razie czego móc przywalić Faradowi.
- Nie wiem - odrzekł. - Gdy wybuchł pożar, on zwołał alarm, ja zacząłem pomagać przy gaszeniu - wyjaśnił. -A co się stało? - spytał.
Dragosani:
Samir, przyodziany w krzywo założony hełm, pobiegł nawoływać za medykiem. Nie minęło długo, aż natknął się na kogoś.
- Olaboga, co teraz, dziedzic ranion został! - spanikował napotkany strażnik. Młodszy człowiek, samotne panikujący z powodu pożaru. Teraz miał jeszcze kolejny powód do paniki. - Moi bogowie, ojej, Muhmed rzekomo coś zna się na szyciu ran, może on pomoże! - zawołał, załamując ręce.
Narrator:
--- Cytat: Imago w 10 Styczeń 2020, 17:16:05 ---Wampir prawie przeklnął, widząc strażnika, którego wcześniej już minął. Zdusił jednak brzydkie słowo i ugryzł się w język. Przybrał poważną minę, a słysząc pytanie złapał pewniej za uchwyt wiadra, by w razie czego móc przywalić Faradowi.
- Nie wiem - odrzekł. - Gdy wybuchł pożar, on zwołał alarm, ja zacząłem pomagać przy gaszeniu - wyjaśnił. -A co się stało? - spytał.
--- Koniec cytatu ---
- Dwa trupy się stały. - Farad splunął. - I to jeszcze straż przed tą cała komnatą rytualna pana... ech.. ale ja tam nie wejdę aby sprawdzić co się stało. Pamiętam jeszcze co zrobił z ostatnim, który tam bez pytania zajrzał...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej