Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uwolnić krucze skrzydła

<< < (51/52) > >>

Mohamed Khaled:
- Przebłyski. Część wspomnień jest nad wyraz wyraźna, część natomiast kompletnie wymazana. A część tylko częściowo. Pamiętam na ten przykład pojmanie przez Bękarty. Choć jak się uwolniłem, tego nie wiem. - odpowiedział na pierwsze pytanie. - Co do drugiego pytania - A'abiel. Imię tego przeklętego pomiotu rozbrzmiewa mi w głowie od czasu, gdy na Zuesh odwiedził mnie jego "pan"

Dragosani:
- Typowa reakcja - skomentował wampir na słowa o strzępkach wspomnień. - Z czasem wspomnienia mogą wrócić... albo nie, jeśli będziesz miał szczęście. - Z zainteresowaniem pokiwał głową, słuchając dalszych słów. - A'abiel - parsknął. - Demony wprost uwielbiają paskudne imiona. Ale co masz na myśli mówiąc o jego "panie"?

Mohamed Khaled:
- W czasie drugiej bitwy o Zuesh czas stanął w miejscu, a wydarzenia w okół jakby nie istniały. Wtedy z obłoków dymu przybył on, a za nim kroczyła śmierć. Jeśli pamięć mnie nie myli z tych nielicznych strzępów wspomnień, miał na imię Nirsal. Nie wiem co się stało, nie wiem jak, ale przeciągnął mnie na swoją stronę. Sprawił, - jakby dokładnie wiedział, że tak ma być - że przyzwałem A'abiela wprost do swojego ciała. Nie wiem, nie pamiętam aż tak dokładnie tamtych chwil. Cała ta bitwa od początku była skazana na przegraną, nie miałem czasu na rozmyślanie. Trzeba było zabierać dupę na statki, jeśli nie chcieliśmy skończyć jako papka po meteorach.

Dragosani:
- Oczywiście Nirsal, jakżeby inaczej... - mruknął Drago, jakby doskonale wiedział o kim Mohamed mówi. - Powinienem zabić cię za to, za poddanie się jego woli - powiedział zimno. - Ale nie zrobię tego. Miałem niestety okazję zetknąć się z demonami i wiem, że nie miałeś wielkich szans na przeciwstawienie się. Teraz powinieneś skupić się na uporaniu się z problemami, jakie mogły wyniknąć w czasie kiedy byłeś pozbawiony kontroli. W tym już ci nie mogę pomóc.

Samir:

--- Cytat: Dragosani w 18 Styczeń 2020, 14:14:09 ---Chłop ogarnął się i gdzieś pobiegł. Samir ruszył za nim, wszak sam chciał aby go poprowadzono do medyka. Mógł dostrzec poruszenie w całym forcie. Wciąż widoczne były efekty dywersji Imago. Dotarli w końcu do miejsca, gdzie mógł przebywać Muhmed. Przy składziku alkoholi, nadzorował gaszenie pożaru. Praca szła dość sprawnie, pomieszczenie wciąż się dymiło, lecz płomienie dogasały. Muhmed spojrzał na przybyszów. Natychmiast poznał Samira. Skinął głową do młodzika i ten ulotnił się.
- Potrzebna moja pomoc? - zapytał mauren.

--- Koniec cytatu ---
- Tak. Udało nam się to co udać miało, z tym że wynikły pewne... komplikacje. Potrzeba nam medyka, chodźmy - odpowiedział jedynie mauren i skinął na Muhmeda, który przy pożarze już ewidentnie nie był potrzebny, a Mohamed zaś potrzebował tej pomocy teraz. Przynajmniej jeśli nie chciał zachować pokancerowanej mordy. Samir sprawnie przedostał się przez fort, który zdążył już dobrze poznać i dotarł do "sali zabaw".

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej