Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uwolnić krucze skrzydła
Samir:
Samir popatrzył krótką chwilę na demoniczną rękę króla.
- A mamusia ostrzegała przed dotykaniem się w złych miejscach... - mruknął jak gdyby do siebie i wsunął ukryte ostrze z powrotem w karwasz, po czym sięgnął po fiolkę wypełnioną solą i podrzucił ją raz i drugi - Gotów.
Imago:
--- Cytat: Narrator w 03 Styczeń 2020, 19:23:25 ---Zamieszanie wywołane pożarem może umożliwiłoby Imago niepostrzeżone wymknięcie się, gdyby nie to, że musiał przejść przez korytarz pełen ludzi. Straż fortu jednak zadawała się nie zwracać uwagi na to, że jego strój różni się od ich uniformów i że jego obecność tutaj jest podejrzana. Byli zbyt spanikowaniu. Nim Imago zdążył się zorientować, ktoś wcisnął mu wiadro w ręce i kazał lecieć po wodę. Niektórzy już wracali ze swoimi wiadrami, inni biegli napełnić kolejne.
--- Koniec cytatu ---
Imago zbyt dużego wyboru nie miał - wiadro wziął i poszedł. Niby aby pomagać w gaszeniu pożaru. Szybko jednak zmienił kierunek kroków do miejsca, w którym znajdowało się przejście, jakim razem z Drago i Samirem tu przyszedł. Nie pozbywał się wiadra. Zawsze mógł udawać, ze się zagubił. Wampir rozglądał się także za bardziej wystawnymi rzeczami w forcie. Coś, co można by kolokwialnie podpierdolić.
Dragosani:
Zeszli schodami na dół, starając się nie robić przy tym zbyt wielkiego hałasu. Woleli dać demonowi jak najmniejszą szansę przygotowania się do obrony. Dotarli do ciężkich, dębowych drzwi. Dragosani nacisnął klamkę... i drzwi ustąpiły. Wampir odetchnął. Mogły wszak być zamknięte. Wszedł do środka. Jego zmysły były absolutnie skupione, błyskawicznie zbadał otoczenie. Komnata rytualna kiedyś musiała służyć innemu celowi. Była to duża sala na kwadratowym planie z czterema kolumnami wspierającymi kopułowe sklepienie. Kolumny pokryte były czarnyni runami, komnata zaś rozświetla była setkami czarnych świec porozstawianymi na świecznikach i na posadzce. Na samym środku znajdował się ołtarz. Prosty, wyciosany w kamieniu, pierwotny. Leżał na nim człowiek. Związany, nagi i przerażony. Jego ciało pokryte było runami wykreślonymi krwią. Nad nim stał Mohamed z okrutnie wyglądającymi narzędziami w dłoniach, zajęty zrywanien kawałka skóry z nieszczęśnika. Ofiara wrzasnęła z bólu. Mohemed spojrzał znad swojej zabawki na przybyszów.
- Aenye! - krzyknął Drago wyciągając dłoń. Błysnęło jasne światło, porażając oczy Mohemeda.
Narrator:
--- Cytat: Imago w 07 Styczeń 2020, 14:27:30 ---Imago zbyt dużego wyboru nie miał - wiadro wziął i poszedł. Niby aby pomagać w gaszeniu pożaru. Szybko jednak zmienił kierunek kroków do miejsca, w którym znajdowało się przejście, jakim razem z Drago i Samirem tu przyszedł. Nie pozbywał się wiadra. Zawsze mógł udawać, ze się zagubił. Wampir rozglądał się także za bardziej wystawnymi rzeczami w forcie. Coś, co można by kolokwialnie podpierdolić.
--- Koniec cytatu ---
Wiadro w garści wampira było jako taką wymówka aby nie być zatrzymywanym. W forcie panowało poruszenie, ludzie biegali coby coś zrobić z pożarem. Jednak wracając do pokoju z ukrytym przejściem Imago natknął się na Farada, strażnika, którego spotkał wcześniej z Muhmedem.
- Ty! - zaczepił go Farad. - Byłeś wcześniej z Muhmedem, gdzie on teraz jest? Bo mamy poważniejszy problem...
Samir:
Zaraz za wampirem do pomieszczenia wpadł Samir, dzierżąc w prawej dłoni fiolkę wypełnioną solą. Gdy tylko król oślepił opętanego Kruka mauren zamachnął się i niczym cisnął butelką prosto w jego czarną mordę. Trafił idealnie, naczynie rozprysnęło się w kontakcie z twarzą na tysiące drobnych kawałków, pozwalając soli trafić do każdego zakamarka i każdego otworu w głowie Mohameda. Nie tracąc rezonu Samir sięgnął po srebrny nóż, zachodząc Kruka od boku, ubezpieczając Dragosaniego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej