Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uwolnić krucze skrzydła

<< < (43/52) > >>

Narrator:
W nozdrza Imago uderzył zapach mocnego alkoholu. Zapewne produkcji krasnoludzkiej.
- No chyba już się domyślasz - odparł Muhmed. Sam pokój miał kamienne ściany i sufit, lecz na podłodze wyłożone były deski. Sama podłoga zapewne też była kamienna, deski po prostu zakrywały kamień.

Samir:

--- Cytat: Dragosani w 04 Grudzień 2019, 16:14:32 ---- Czyli do tej pory raczej nie zwrócił na siebie uwagi - skomentował wampir. - No ale właśnie powinien. - Zaczął oglądać rzeczy pozostawione na biurku. Tak, dla zabicia czasu, niespecjalnie przywiązując uwagę co tam właściwie widzi. I nie ruszał czegoś, co wyglądało na pamiętnik Muhmeda. Pewnych rzeczy nie wypada robić. A przynajmniej nie przy świadkach. - Powiedź mi, Samirze... Jak to jest być Krukiem, dobrze?

--- Koniec cytatu ---
-  Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym że ludzi. Ekhm... Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz? Skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład buduję maszyny, a jutro... kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić... znaczy... marchew - powiedział Samir i zamrugał lekko.

Dragosani:
- Cieszę się twoim szczęściem - odpowiedział Dragosani, nie do końca słuchając wywodu Samira.

Narrator:
Tymczasem w składziku alkoholu pojawił się problem. Imago usłyszał kroki na korytarzu, zbliżające się do pomieszczenia. Kroi zwolniły na moment i wampir mógł usłyszeć jak ktoś mruczy do siebie.
- Otwarte...? - Osoba ta ruszyła do składziku i zajrzała przez otwarte drzwi. - Co tu się dzieje? Muhmed? - Strażnik, bo nim była osoba, na co wskazywał ubiór, spojrzał na maurena i na wampira, zdziwiony ich obecnością.


Do drzwi komnaty Muhmeda ktoś zapukał.
- Panie Muhmed? - odezwał się głos zza nich.

Samir:
- Nie słuchałeś co? - powiedział z nutą rozbawienia Samir, chwilę później słysząc stukanie do drzwi. Momentalnie wyprostował się i spojrzał na wampira, unosząc jednocześnie ramię z nożem. Bezszelestnie podszedł za drzwi, szykując się w razie czego do nagłego ataku. Nie zamierzał zabijać, celny cios w potylicę wystarczył. A przynajmniej powinien.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej