Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uwolnić krucze skrzydła

<< < (34/52) > >>

Imago:
Imago cicho westchnął i odstawił nieprzytomnego strażnika na ziemię. Ostrożnie, aby się nie zbudził. Również podszedł do drzwi. Wyjął jeden z orionów, rzeźbionych w kształt nietoperza. Skinął Dragosaniemu na znak, że jest gotowy.

Dragosani:
- Tylko spokojnie - mruknął Drago, nie chcąc aby Imago cisnął orionem w czoło Muhmeda. Zerknął jeszcze czy wszyscy gotowi i czy nikt nie nadchodzi korytarzem, po czym nacisnął klamkę i otworzył drzwi. Wszedł do środka i wycelował pistolet w znajdującą się tam postać.
- Muhmed? - zapytał. - Musimy porozmawiać. I nie radzę krzyczeć. To się źle skończy dla ciebie i całej załogi tego fortu. - Nie było to wypowiedziane tonem groźby. Raczej suchym stwierdzeniem faktu.

Imago:
Za Dragiem do pokoju wszedł Imago. Wślizgnął się jak cień, szeleszcząc jedynie cicho swym płaszczem. Orion w jego dłoni leżał dobrze, w każdej chwili gotów, by polecieć w ramię Muhmeda. Wampir nie odzywał się, obserwując jedynie mężczyznę. Każdy najmniejszy ruch nie byłby w stanie uciec wampirowi.

Samir:
Zbrojny w nabitą, elanoiską kuszę Samir ubezpieczał za to drzwi. Muhmed, będąc na celowniku pistoletu starszego wampira i w zasięgu oriona młodszego nie mógł się wyrwać, totez mauren upewniał się, że nikt niepowołany nie zmierza w ich kierunku.

Narrator:
Muhmed podniósł leniwie wzrok z nad wielkiego zwoju i uśmiechnął się leniwie w waszą stronę. W jego oczach czaił się błysk, ale z pewnością nie był to błysk zaskoczenia. Raczej... Zrozumienia.
- To zabawne. Jeszcze kilka godzin temu mówiłem mu, że przyjdzie mu się zmierzyć z tymi, którzy na niego polują. Choć nie spodziewałem się, że będą to członkowie jego własnej organizacji - prychnął nieco rozbawiony i spojrzał na Imago trzymającego oriona. Nie skomentował tego.
- Czego chcecie? - zapytał po chwili kierując się do Dragosaniego. - I proszę nie stwierdzać, że to się źle skończy. Gdybyście mieli złe zamiary, albo chęć skrzywdzenia kogokolwiek, oglądalibyśmy się teraz z odległości kilkudziesięciu metrów, oddzieleni grubym murem i załogą fortu. Przybyliście by pomóc czarnemu i z całą pewnością nie chcecie mordować wiernych obywateli Valfden.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej