Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uwolnić krucze skrzydła

<< < (28/52) > >>

Dragosani:
Bezpośrednio przed drzwiami strażnika nie była. A przynajmniej Samir nic nie słyszał. Ot, jedynie odległe odgłosy, typowe dla fortu. Część z nich może była naprawdę odległa, niesiona przez kamienne ściany. Inne mogły być bliższe. To ciężko było stwierdzić. Dragosani podał jedną z mikstur Imago.
- Może się przydać - szepnął cicho, niemalże niesłyszalnie dla śmiertelnego ucha. - Zostań w okolicy i pilnuj aby nikt się tutaj nie kręcił. Jeżeli ktoś przyjdzie postaraj się go odciągnąć. Zabijaj w ostateczności i ukrywaj ciała. Tylko ostrożnie, tutaj masz miksturę niewidzialności. Nie działa ona długo, więc nie zmarnuj jej na głupoty. Jakby coś się zmieniło, przylecę jako nietoperz i dam ci znać.

Samir:
Uznając że czułe wampirze zmysły, których zaczynał coraz bardziej zazdrościć, z pewnością wychwyciłyby jakis ruch zaraz za drzwiami i obaj towarzysze nie daliby mu wejść w pułapkę, toteż Samir otworzył cicho drzwi i wyjrzał na korytarz, rozglądając się uważnie. Patrzył gdzie prowadzą korytarze fortu i czy przypadkiem nie ma kogoś w pobliżu kogo mogliby porwać i przesłuchać.

Imago:
No a Imago wyszedł na końcu i również odebrał miksturę. Schował ją.

Dragosani:
Drzwi uchyliły się lekko, gdy Samir spróbował je otworzyć. Korytarz, w którym się one znajdowały, biegł w obie strony, po czym zakręcał (z obu stron). Na jednej z jego ścian zawieszony był metalowy świecznik, na którym spoczywała gruba świeca, dająca dygoczący blask płomyka. Okien nie było widać, może znajdowały się dalej.
Dragosani zaś, nie mając raczej nic więcej do powiedzenia, przemienił się w nietoperza. Ot tak, był wampir i nie ma wampira, a jest za to tylko mały nietoperz. Towarzyszyła temu niewielka chmurka ciemnego oparu, który natychmiast się rozwiał. Nietoperz wyleciał przez drzwi, przemykając szybko i bezszelestnie pod sufitem. Poleciał w prawo.

Narrator:
Latając sobie w postaci netoperka Dragosani trafił w końcu na mały patrol straży. Byli to zwykli żołdacy jakich wielu w forcie, jednak ich zachowanie nie było normalne. Na twarzach gościł wyraz wkurwienia, zaś sami strażnicy klęli pod nosem. Dragosani był w stanie, dzięki swoim zmysłom, dosłyszeć strzęp ich rozmowy.
- ...pierdolony Muhmed. Chodzi taki po forcie i myśli, że mu wszystko wolno. Ciekawe jak zareagował by Panicz gdyby wiedział, że jego zaufany człowiek wykorzystuje wszystkie kurwy w okolicy, a nas, zwykłych poddanych traktuje jak zwykłych śmieci...
- Siedź cicho, Dimitrij. Ściany mają uszy, wiesz o tym doskonale.
- Nie będę cicho. Nie w czasie, gdy wysyłają nas na takie durne prace jak patrolowanie zamku. Kto Ci się włamie do tego fortu? Wszystkie wejścia są obstawione, a to jedno tajemne także jest pod pilną ochroną. Pozostałe są zawalone przeta.
- Nasz pan ma powody sądzić, że prędzej czy później ktoś zechce na niego zapolować. Czemu, nie mam pojęcia. Ale wolę się mu nie narażać. Pamiętasz co zrobił z ostatnim?
- Tak. Jego flaki przez tydzień sprzątali z sali audiencyjnej.
- No właśnie. A teraz jest w jeszcze paskudniejszym humorze. Byłem u niego niedawno. Wszedł do tej swojej paskudnej sali rytualnej ciągnąc za sobą jednego z więźniów. Zdecydowanie wolę być tutaj, niż tam. Biedak był może i mordercą, ale wiesz doskonale, że nasz pan...
- Teraz ty siedź cicho, Swiergot! O tych sprawach się nie mówi. Ani szeptem, ani na głos.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej