Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uwolnić krucze skrzydła

<< < (26/52) > >>

Samir:
Gdy tylko krasnolud czmychnął Samir nachylił się lekko do króla.
- Twój brak zaufania wobec moich ludzi jest raniący - powiedział cicho, z lekkim rozbawieniem w głosie - Chociaż w tym przypadku akurat się nie dziwię. Chodźmy zatem, i tak już straciliśmy sporo czasu na te "sprzeczki" - dodał jeszcze i ruszył tunelem, ostrożnie oczywiście.

Imago:
No a za wampirem i murzynem szedł kolejny wampir. Milczał. Wytężał zmysły, nasłuchiwał i przygotowywał się, zarówno mentalnie, jak i fizycznie. Czuł, że niedługo przyda mu się pełnia sił i jego możliwości.

Dragosani:
- Przecież to krasnolud, nie człowiek... - odparł Dragosani i zatrzymał gestem Samira. - Lepiej będzie jeśli przodem pójdzie któryś z nas. - Kiwnął głową na Imago. Na siebie nie mógł kiwnąć głową. - Przecież nie będziemy tam zapalali pochodni, a ty w ciemności jeszcze wejdziesz na ścianę. Imago, chcesz posłużyć jako wykrywacz pułapek? Dostaniesz krwi, coby lepiej sobie poradzić - spojrzał na młodszego wampira. - Dojdziemy we trójkę do końca przejścia i sprawdzimy pomieszczenie, gdzie się ono kończy. W razie czego, zabezpieczymy je. - Wiadomym było, co miał na myśli. - Gdy będziemy mieli już jako tako bezpieczny przyczółek, trzeba będzie zlokalizować Muhmeda. W tym celu złapiemy jakiegoś strażnika i zobaczę co kryje jego krew. - Odpiął od paska jedną z fiolek z krwią. - Imago, pij - podał ją wampirowi.

Przekazuję:
- 0,3 litrowa fiolka z krwią dzika

Imago:
- A no mogę. I tak na razie lepszego zastosowania dla mnie nie ma - uśmiechnął się do Dragosaniego. Samir rzecz jasna mógł tego nie widzieć, ale król owszem. Wziął też od niego fiolkę z krwią, odkorkował ją, po czym pociągnął z niej solidnie. Krew dzika smakowała zdecydowanie gorzej od ludzkiej, ale lepsza taka niż żadna. Imago poczuł dreszcz, który przeszedł po nim. Jego zmysły jeden po drugim wyostrzyły się jeszcze bardziej, jeżeli było to nawet możliwe, choć równie dobrze mogła to być ekscytacja z napicia się tym życiodajnym, szkarłatnym płynem. Wszelkie otarcia na ciele wampira w ciągu sekund zagoiły się. Wampir rozejrzał się, wsłuchał, wczuł. Oddał pustą fiolkę Dragosaniemu.
Ruszył przez już nie tak tajne przejście. Pewnie i ostrożnie. Wyczulił do granic wszelkie swoje zmysły, choć pewnie i tak aura percepcji Dragosaniego okazałaby się o wiele bardziej pomocna. Niemniej jednak, to Imago był czujką.

//Odbieram:
- 0,3 litrowa fiolka z krwią dzika

//Przekazuję:
- 0,3 litrowa pusta fiolka

Dragosani:
Ruszyli ciemnym tunelem, Imago jako pierwszy, potem Samir i na końcu Dragosani. Stary wampir zasunął za nimi kredens, coby z zewnątrz ich przejście pozostało niezauważone. Mebel ów posiadał od strony ściany rączki, zapewne w tym właśnie celu. Dla wampir ustawienie kredensu na jego pierwotnej pozycji nie było trudne.
Cała trójka przeszła w milczeniu tunel. Samir nawigowany był przy pomocy wampirów. Samo przejście też trudne nie było. Nie było zakrętów, podłoże było względnie równe. Dotarli do końca tunelu. Tam, w ciemności, Imago dostrzegł drabinę prowadzącą do drewnianej klapy. Tam musiało być wyjście w forcie. Zza klapy nie dobiegały żadne dźwięki, nawet dla wyczulonych uszu wampira.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej