Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uwolnić krucze skrzydła
Dragosani:
Drago ruszył za krasnoludem. Nie rozglądał się, sprawdzając czy ktoś ich nie obserwuje. To byłoby dziwaczne zachowanie, zwracające uwagę. Ufał swoim innym zmysłom, wiedząc że w razie czego, dowie się o potencjalnych świadkach na długo przed jego towarzyszami. Szedł więc za zgryźliwym brodaczem przez pogrążone w mroku podgrodzie. Tak odmienne od tego z Efehidon, lecz jednocześnie w wielu aspektach podobne. Dotarli w końcu do budynku, w którym ukryte było tajne przejście.
- Dobrze - skomentował wampir. Kiwnął głową na kredens. - Więc odsuń to i wejdź pierwszy. Gdy będę pewien, że nie prowadzisz nas w pułapkę, będziesz mógł sobie pójść.
Imago:
- No rusz się - warknął po chwili drugi wampir, zniecierpliwiony krasnoludem. - Nie mamy całego roku - dodał jeszcze, wskazując palcem na miejsce, w którym znajdować się miało przejście.
Narrator:
Krasnolud przeniósł wzrok na Imago, a jego twarz pociemniała.
- A kim ty w ogóle kurwa jesteś, świeżak, hę? - zagaił uprzejmie - Jakieś kruwa wampirzątko się przypałętało i będzie mi teraz rozkazywać? Buła na mordę od kruczego mistrza to żaden wstyd, ale ty kurwa nietoperku zamkniesz teraz mordę bo sobie zaraz sparing urządzimy i inaczej będziesz śpiewał.
Imago:
Imago zaś splunął pod nogi krasnoluda.
- Ja tylko powtarzam co szef mówi, Herbert - odpowiedział grzecznie. - A jak chcesz spierdolić robotę mistrza bójką, to śmiało - warknął niegrzecznie, ściskając pięść tak, że kości strzeliły nieprzyjemnie. - Ja tylko mówię jak jest. A jest tak, że nie mamy czasu na twoje pierdolenie i dumę - skończył jeszcze, już znacznie spokojniejszym głosem, lecz wciąż typowo swoim. Zimnym i nieprzyjemnym.
Dragosani:
Następne co poczuł Imago to uderzenie w tył głowy. Nadeszło absolutnie nie spodziewanie. To Dragosani zdzielił go otwartą dłonią. Nawet wyszkolone oczy Samira i krasnoluda ledwie mogły dostrzec ruch starszego wampira. Cios nie był mocny. Ot, miał tylko ochłodzić temperament Imago.
- Zachowaj profesjonalizm - pouczył krótko Drago. - Z ty zabieraj się do pracy. Nie mamy czasu na sparingi i inne fochy. I też nie po to was wynająłem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej