Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Dwie sprawy

<< < (18/20) > >>

Samir:
Zasadzki nie było. Widząc jak ociągasz się z wejściem krasnolud pchnął cię nieco w plecy, popychając do środka, i tak też obaj, nieco zbyt dynamicznie, weszliście do środka. W środku za szerokim stołem siedział ork, który widząc was wstał błyskawicznie, pokazując się w całej orczej okazałości. Nie był do końca typowym przedstawicielem swej rasy, nie wyglądał bowiem jak zwalista góra mięśni, a cechował się raczej smukłą budową ciała i dziwnie długimi uszami.



- Wejdźcie, proszę - powiedział lekko sarkastycznie i usiadł z powrotem, wskazując miejsca tobie i krasnoludowi. Ten drugi jednak nie zajął swojego krzesła, a podszedł do prostej komody i polał czegoś do kielichów, trudno na razie powiedzieć czego - Zatem, nieznajomy... Co cię do mnie sprowadza? - Creizrog nachylił się nad stołem, patrząc ci przenikliwie w oczy, zupełnie jakby mógł czytać w twojej duszy.

Rengar:
Kruk zajął wskazane przez nieznajomego miejsce oraz chwycił za kielich kosztując substancji by ją zidentyfikować, po czym rzekł - zwe się Watu, przybywam z ramienia kruków. Moja organizacja chciała by odnowić zardzewiałe kontakty z wami - powiedział wprost mężczyzna gdyż nie chciał niepotrzebnie komplikować sytuacji.

Samir:
- Dobrze, dobrze... - powiedział ork i pociągnął haust ze swojego naczynia. Była w nim zwykła, podła gorzała. Na nos i oko żytnia - Mógłbym się co prawda obrazić że dostaję świeżaka, ale jak to mówią, darowanemu krukowi nie zagląda się w dziób. Zatem, panie Watu, co potrafisz i jak daleko jesteś w stanie się posunąć dla dobra swojej organizacji? - powiedział nagle poważny Creizrog.

Rengar:
Po pociągnięciu łyka mężczyzna się zakrztusił, Watu przeliczył swoje możliwość i gulną za dużo, nie był zbyt dobry w piciu. Kiedy tylko odzyskał oddech odpowiedział wodzowi - myślę że wystarczający daleko - stwierdził kruk głosem który przed chwilą zadławił się wódką, co wyglądało komicznie - mogę się posunąć na tyle daleko na ile może posunąć się szanujący się mężczyzna. - dokończył wypowiedź.

Samir:
- Lokalna, krzepka! Nasz wyrób - zachwalił wyrób Creizrog, widząc jak smakujesz trunek. Samg golnął kolejny haust - Co do pracy zaś... Dobrze że jesteś. Kruki to przydatny sojusznik, dobrze że się w końcu odezwaliście. Mam robótkę w sam raz dla ciebie. Nie obraź się, ale wyglądasz mi na złodzieja - ork uśmiechnął się szelmowsko - A ja potrzebuję żebyś się włamał. Nie ukradł, a wręcz przeciwnie, dołożył. Pewne, że tak to ujmę, obciążające dokumenty. To coś co jesteś w stanie wykonać?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej