Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Dwie sprawy

<< < (15/20) > >>

Rengar:
Po upewnieniu się Watu wszedł do śmierdzących kanałów.

Samir:
Wnętrze było ciemne, mroczne wręcz i głęboko cuchnące. Mieszanina ekskrementów i wody morskiej tworzyła prawdziwie intensywny aromat, zdolny powalić nawet dorosłego. Gdy tylko zszedłeś na dół poczułeś dłoń na ramieniu.
- Do kreciej nory?  - usłyszałeś dudniący głos za sobą.

Rengar:
-tak - odpowiedział Watu beznamiętnie stojac później w ciszy i czekając na odpowiedź w tym smrodzie.

Samir:
- Dobrze więc - zadudnił obcy głos i przeszedł przed ciebie. Przed tobą stał wysoki, barczysty ork, patrząc na ciebie badawczo. Wejście którego użyłeś nie było znane słuzbom miejskim, dodano je później, jako wygodną i szybką drogę do Kreciej Nory, toteż ork z góry założył że potencjalny użytkownik, zwłaszcza wyglądajacy jak członek znanej mu grupy zabójców musi wiedzieć gdzie idzie. Uśmiechnął się lekko, odsłaniając wydatne, przekłute okrągłymi kolczykami kły i skinął głową, wskazując tunel przed tobą - Zapraszam zatem.


Tunel pachniał mniej więcej jak wyglądał, co nakazywało zastanowić się jak ork tu wytrzymuje. Prowadził cię jednak sprawnie, w kilka chwil dotarliście do wąskiego przejścia, ukrytego za stertą śmieci i gruzu. Dało się to sprawnie ominąć, potem przekroczyć coś w stylu drzwi i przed twoimi oczami ukazała się słynna Krecia Nora. Najwyraźniej połączona w jakiś sposób z morzem, bowiem smród kanałów ustąpił orzeźwiającej morskiej bryzie. Sama Nora była podzielona na kilka poziomów, zaś ukształtowana na planie litery U, z kanałem wcinającym się głęboko do środka, co ułatwiało przerzut towarów. W dole mogłeś dostrzec pracowników półświatka, uwijających się przy kontrabandzie. W oddali natomiast mogłeś dosłyszeć odgłosy walk, co musiało być wspomnianą przez Reeda arena. Miejsce było gwarne i przepełnione przestępczym elementem półświatka.
- E! Nowy! Dokąd? Walczyć czy spekulować? - ktoś niski i brodaty szarpnął cię za ramię.

Rengar:
Watu już po drodze myślał jak to będzie wyglądać kiedy już tam dojdzie, w czym skutecznie przeszkadzał smród, odrobinę pomogło zasunięcie ust i nosa kruczą arafatką która wcześniej spoczywała na szyji. Koniec końcu Kruk zawahał się przed udzieleniem odpowiedzi co rozmówca nie omieszkał wyśmiać, jego arsenał trochę wyszczuplał, a jednym z jego aktualnych celi było odzyskać runę, sztylet i kuszę. przerwał mężczyźnie szydzący śmiech swoją zdecydowaną odpowiedzią - Wpierw muszę się z kimś spotkać, następnie powalczę - Mówiąc to Watu sprawnym wzrokiem rozglądną się po całym pomieszczeniu, aktualnie nie szukał błyskotek, bardziej szykował sobie w głowie plan ucieczki w razie gdyby coś poszło nie po jego myśli, nie czuł się tu bezpieczny, obca organizacja paserów zdecydowanie nie mogła być bezpieczna. Pewności siebie nie dodawał mu nawet fakt że jest tu oficjalnie a nie jak zwykle incognito. Miał nadzieję że jego rozmówca rozpozna arafatkę. - Ja do Creizroga - Dodał nieco ciszej zważając by nie każdy słyszał po co tu przybył, mimo szeptu głos wciąż przepełniała zupełnie udawana pewność siebie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej