Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Dwie sprawy
Samir:
- Teraz sobie pójdziemy - odpowiedział zgodnie z prawdą pierwszy z mężczyzn, podczas gdy drugi z rozmachem huknął cię pięścią w wątrobę. Cios odebrał ci oddech, upadłeś na kolana, zaś Frederik poprawił kopniakiem prosto w łeb. Upadłeś w pył zaułka, a obaj napastnicy zarechotali.
- No nie wierzę że dał się na to nabrać... - śmiał się bandzior, pobrzękując workiem z bronią w miarę jak odchodzili. Wkrótce ich kroki ucichły, zaś dłuższą chwilę później odzyskałeś jasność umysłu na tyle by wstać.
//Tracisz całe wyposażenie które oddałeś bandytom.
Rengar:
Watu usiadł na brukowej drodze, niepewny tego co się właśnie stało ani co dalej zrobić. Szczęśliwie zapamiętał imię Frederik choć nie musiało być prawdziwe, oraz chociaż szczęśliwie wygląd oprawców. Swoją katane późna wszędzie gdyż resztki krwi oraz inne ślady przebytych walk odcisnely na niej swoje znamie. Mężczyzna zbadał się dłońmi, przynajmniej w tym był dość dobry. Nic poza paroma siniakami mu nie dolegalo, wstał otrzepujac kurz z ubrania. Udał się w miejsce w którym zaczęła się zła passa. Do tawerny. Powoli wstał i wymyślił ciekawy pomysł, wyciągnął bandaż którym owinal rękę od połowy bicepsa do połowy przedramienia po czym idąc udawa ze ma uszkodzona rękę trzymając się za nią jak niektórzy z jego pacjentów kiedy rzeczywiście im coś było. Kiedy wszedł już w bardziej zaludnione miejsce, odciął przypadkowej osobie mieszek przy użyciu ukrytego ostrza, tylko to mu zostało. Po przygarnieciu mieszka Watu dalej udawał poszkodowanego i udał się w kierunku tawerny u Tommiego.
Samir:
Nikogo jednak nie udało ci się okraść. Dotarłeś za to do Tawerny u Tommiego.
//Jeśli opisuję że jakaś ulica jest zaludniona itp to domyślnie masz pozwolenie na kradzież, jeśli zaś nie opisałem żadnego otoczenia musisz dopytać kto tu się kręci i zasygnalizować mi chęć użycia takich umiejętności.
Rengar:
Watu usiadł i zamówił piwo. Zapłacił i później rozmyslal nad tym czy nie wie gdzie mogła by się znajdować kryjówka paserow, oraz starał się odslyszec jakieś przydatne informacje od innych w tawernie.
Samir:
Z początku Watu słyszał jedynie strzępki rozmów. Pobliscy ludzie najwyraźniej spięli się obecnością nowej, nieznanej im osoby, zaś tych siedzących w oddali nie mógł słyszeć dokładnie.
- Jeśli myślisz że... - mówił posiadacz głębokiego głosu męskiego.
- Inni nie powinni wiedzieć - słyszał Watu głos kobiecy, zaskakująco niski.
Siedząc tak i popijając piwo młody złodziej stopniowo wtapiał się w tłum. Tubylcy po dłuższym czasie przestali na niego zwracać uwagę, ci podejrzliwsi lub paranoidalni stwierdzili najwyraźniej, że nie jest szpiegiem lub decydentem, pozostali zaś stopniowo patrzyli na samotną figurę przy barze jak na stały dziś element otoczenia. I tak tez, etapami, Watu mógł podsłuchiwać te ciekawsze rozmowy.
- Bury Zenek podobno padł na arenie. Zabity przez jakiegoś krasnala... - mówił jeden z oprychów - Skurwiel wisiał mi sporo pieniędzy, jak to teraz niby odzyskam?
- Pójdziemy tam potem, znam drogę, może uda się odzyskać coś od orków... Rozsądni są, przemytnicy jebani, może sie dogadamy...
- No nie mogę uwierzyć że dałam dupy temu jebanemu złodziejowi! - perorowała jakas niewiasta podniesionym tonem głosu - Wyobraź sobie że spotykaliśmy się przez wiele dni, widziałam nawet jak mieszka, wcale ładnie, a jak spędziliśmy u mnie noc to parszywiec mnie okradł! Oby mu chuj zgnił!
- A jak się ten gnój nazywał? Opowiem dziewczynom by na niego uważały, to na pewno w końcu go spotka na co zasłużył - odpowiedziała jej inna.
- Coś na F... Chyba.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej