Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemniczy nieznajomy i jego propozycja
Imago:
Podczas gdy Watu radził sobie ze strzelcem, wampir zrobił to samo z pozostałymi dwoma przeciwnikami. Wykorzystał to, ze dalej miał w dłoni jeden z noży, a jeden z napastników był ranny od jego oriona. W tego samego cisnął nożem. Odległość była mała, oko wampira pewne, trafienie pewne. Stalowe ostrze wbiło się po rękojeść w gardło zbira, który przekręcił się od impetu rzutu i przewrócił na ziemię, gdzie dusił się wykrwawiał.
Pozostał drugi, który widząc, że wampir nie miał już w dłoni broni, zaatakował, tnąc znad głowy. Wampir uskoczył w bok, po czym odbił się będącej blisko ściany pokoiku, dzięki czemu jego pięść nabrała jeszcze większego impetu. Nastąpiło typowe dla uderzenia w twarz plaśnięcie, zaś rozwścieczony zbir zamachnął się szeroko bronią, chcąc poderżnąć Imago gardło. Krwiopijca uchylił się przed ciosem w dół i odwdzięczył się uderzeniem pięści w jego brzuch.
Wampir zaryzykował krótkie zerknięcie na Watu. Chłop sobie poradził. Dobrze. Wykorzystał to zbir, który zamaszyście ciął mieczem w stronę twarzy wampira. Imago dojrzał to jedynie kątem oka, ale odruchowo wykonał unik. Dzięki temu cios był nie groźny, zostawiając jedynie lekką ranę pod okiem wampira. Zbir zatrzymał się na chwile w ofensywie, widząc jak rana wampira niemal natychmiast się zrasta. Krwiopijca dobył noża, na rękojeści którego był nietoperzy wzór. Zbir ponowił natarcie, tnąc od skosu. Imago zablokował swoją bronią, złapał zbira za szyję i podniósł z ziemi, po czym zatopił zimną stal w jego brzuchu. Skończył poziomym cięciem, jakby chciał wypatroszyć zbira. Umierającego mężczyznę rzucił na ziemię, gdzie dobił go sztychem w serce. Przeszukał obu, których zabił i zabrał orion oraz nóż. Przy trupach znalazł łącznie 25 grzywien.
- Wrócimy tu po was - powiedział do zakładników, po czym skinął na Watu.
Powstał i wyszedł z pokoiku. Między piętrem, na którym się znajdowali, a parterem były mniej więcej 4-5 metrów wysokości. Dało się albo zeskoczyć, albo wejść schodami. Na ich szczęście, nikt nie słyszał bójki. Oprócz 5 mężczyzn przy stole, którzy pili i grali w kości, było jeszcze trzech ochroniarzy. Ci ostatni byli już lepiej uzbrojeni. Krążyli w średniej odległości od stołu, co jakiś czas zerkając na różne miejsca na piętrze. Jeden z nich był orkiem. Pozostali mieli kolczugi. Cała trójka ochroniarzy nie miała w rękach żadnej broni. Na razie nikt nie zauważył dwóch skrytobójców.
64g + 25g = 89g
//Na dole:
5x paser
1x ochroniarz ork
2x ochroniarz
Rengar:
Watu zaraz tym jak Imago zakończył swoją walkę, również wziął sakiewke od martwego już przeciwnika.
-sporo ich, a na dodatek ją będę musiał zejść schodami.
Szepnoł Imago który zdawał się mieć już plan.
Imago:
W sakiewce, którą wziął Watu było 16 grzywien.
- Masz kuszę. Wykorzystaj ją, najlepiej na jednego z tych bardziej pancernych - poradził szeptem. - Ja zajmę się drugim pancernym, oraz tym orkiem - dodał. Wziął jeden z orionów. - Strzelaj, gdy będziesz gotów.
Rengar:
WaTu po raz pierwszy w życiu dobył kuszy, nie lubił tej broni, ale sytuacja go do tego zmusiła, bełty były skuteczne na mocniej uzbrojonych. Naciągnął kuszę aż bloczek zaskoczył we właściwym miejscu po czym wyciągnął bełta, pierwszego z całego zestawu który kupił chwilę przed dostaniem tajemniczej karteczki. Wycelowanie w praktycznie nie ruchomy cel było proste. Mężczyzna obrał za cel jednego z ochroniarzy, tak jak polecił Imago. po czym zwolnił bełt który z niesamowitą prędkością poszybował prosto w lewą część korpusu pierwszego z ochroniarzy można by powiedzieć że w lewy sutek. Mężczyzna padł trupem. Watu nie przepadał za taką walką, nie widział nawet twarzy swojego przeciwnika kiedy tego ciało runęło na glebę ze zdziwieniem.
Pozostali stanęli na równe nogi, już o nas wiedzieli, jednak nie schował kuszy, przeładował ją i czekał z bełtem patrząc jak wampir robi rzeź.
Imago:
Watu wystrzelił z kuszy. W tym samym momencie Imago dobył jednego z noży i cisnął nim ochroniarza orka. Takiego rzutu nie sposób było nie wcelować. Ostrze pofrunęło przez powietrze ze świstem, po czym zatopiło się w piersi orka, gdzieś w okolicach serca. Ork złapał się w miejscu rany i padł na kolana. Tam, po chwili walki o życie skonał, upadając resztą ciała na ziemię. Imago zeskoczył na dół, po wylądowaniu wykonał przewrót, amortyzując upadek. Natychmiast po tym, jeszcze z niskiej pozycji rzucił orionem w jednego z paserów. Nietoperzy emblemat poleciał, tnąc powietrze, po czym trafił zbira w szyję. Złapał się on za nią i wpadł na stół, krztusząc się własną krwią. Wampir chwycił za dwa pozostałe mu noże. Jeden z nietoperzym symbolem, drugi bez. Ruszył ku pozostałemu ochroniarzowi, który od razu dobył miecza, wiedząc, że nie zdąży załadować kuszy. Oboje ruszyli ku sobie, chcąc zewrzeć się w dzikim danse macabre walki.
Dotarli do siebie w połowie drogi. Pierwsze cięcie zadał ochroniarz paserów, chcąc odrąbać wampirowi bark uderzeniem miecza znad głowy. Imago umknął przed utratą ręki, poprzez zgrabny unik w bok. Będąc na flance wroga kopnął go pod żebra, czego od razu pożałował. Jego nogę ogarnął ból. Jak się okazało, wampir kopnął metalowe kończyny kolczugi. Odskoczył przed następny ciosem miecza, który tym razem wycelowany był w jego gardło. Poświęcił chwilę, by przestudiować ruchy przeciwnika. Ten nie był kim, z pewnością nie amatorem walki, a kimś doświadczonym w niej. Reakcją na unik wampira był kolejny atak ochroniarza. Seria szybkich cięć, których zadaniem było przebić się przez obronę krwiopijcy i najpewniej zabicie go. Choć trudno o to bez dekapitacji. Imago odpowiedział kombinacją uników i bloków swymi krótkimi ostrzami.
Taktyka wampira była prosta. Wymęczyć wroga. Zmieniła się jednak, gdy ujrzał on, że jeden z paserów biegnie z mieczem na pomoc swemu ochroniarzowi. Pozostała dwójka pobiegła na schody, prowadzące do pozycji Watu.
Taktyka Imago musiała się zmienić. Wampir umknął przed kolejnym atakiem dzięki szybkiemu przewrotowi. Z niskiej pozycji kopnął w tył kolana ochroniarza, zmuszając go do uklęknięcia. Rękę z mieczem zablokował mu silnym chwytem i wykręcił ją. Drugą ręką uzbrojoną w jeden z noży poderżnął mu gardło. Pozostał jeden przeciwnik, obecnie biegnący w jego stronę. Wampir chwycił za nóż, którym poderżnął gardło ostatniego przeciwnika, wyczekał odpowiedniej chwili i cisnął nim, trafiając prosto w środek piersi, kończąc przy tym kolejne życie.
//zostało:
2x paser, idą do ciebie po schodach
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej