Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemniczy nieznajomy i jego propozycja
Rengar:
Wiadomość wydała mi się podejrzana, jednak nie miałem zamiaru odrzucić propozycji nieznajomego.
Do wieczora zajmowałem się swoimi sprawami a przed wyjściem zostawiłem w domu zbędę przedmioty, które w przyszłości chciałem naprawić.
Udałem się we wskazane przez obcego miejsce. Skoro wiedział gdzie znajduje się Arivel oraz wiedział że ja też o niej wiem znaczyło to że był krukiem, tak jak ja.
Zmrok już zapadł, a ja dotarłem do uliczki bez większych problemów, mimo że w ciągu dnia słońce mocno prażyło teraz było wilgotno, wydaje mi się że wilgoć ciągła od bruku, jednak nie znałem się na tym.
//Nazwa wyprawy: Tajemniczy nieznajomy i jego propozycja
Prowadzący: Narrator/Imago
Wymagania: podstawowe techniki walki, chęć uczestnictwa, członkostwo w KK
Uczestnicy: Watu, Imago
Imago:
Watu dotarł punktualnie. Tak przynajmniej się zdawało. Uliczki były stosunkowo wąskie, budynki niskie, spowite cieniami tych wyższych. Padał deszcz, lecz było całkiem ciepło. Było ciemno, zbyt daleko od jednej z ulicznych latarni. Oczy Watu potrzebowały kilku chwil, by się przyzwyczaić.
- Jesteś już. Dobrze - powiedział jakiś głos, gdzieś w mroku. Odgłos padał gdzieś z góry. Nagle strzelił piorun i zagrzmiało. Na niskim daszku siedział mężczyzna z arafatką na twarzy i kapturem na głowie. Zeskoczył obok Watu z niezwykłą zwinnością. - Zainteresowany opłacalną robotą?
Rengar:
Spoglądałem w miejsce w którym dzięki błysku zobaczyłem postać, której dalej nie widziałem.
-Zawsze.
Odpowiedział Watu, szczęśliwie siniaki z walki na arenie się już zagioły.
-Kim jestes ? Zapewne skoro mnie tu zaprosiłeś to wiesz kim ja jestem. Jednak w ramach kultury przedstawię się, Jestem Watu.
Powiedział mężczyzna w taj samej arafatce co rozmówca.
Imago:
- Złodzieje i kultura? Nowość. Nie ważne. Jestem Imago - odpowiedział. - Ostatnio wpadłem na grupę paserów, która operuje tutaj, w mieście. Normalnie bym ich zignorował, ale zawadzili mi, więc postanowiłem się ich pozbyć, a że jest ich dość sporo, to przyda mi się pomoc. Plus ich towary będą pewnie sporo warte.
Rengar:
-Tu ? Na podgrodziu ?
Watu zadziwił fakt że operowali tak blisko wręcz pod jego nosem.
-Więc w czym potrzebujesz mojej pomocy ?
Zapytał chłodno Watu, mimo iż lubił deszcz, szczególnie o tej porze dnia, nie lubił nie widzieć twarzy rozmówcy, być może tak jak powiedziała tajemnicza istota, złodziejstwo i kultura nie idą w parze jednak dla Watu była to swego rodzaju sprawa honoru.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej