Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemniczy nieznajomy i jego propozycja
Imago:
Wampir otarł krew zbira z twarzy i wzruszył rękami. Przeszukał zabitych przez siebie zbirów. Jednego okradł wcześniej, w karczmie. Drugi z kolei miał dwadzieścia grzywien przy sobie. Wampir przyjrzał się budynkowi.
Miał dwa piętra. Okna, nieliczne, zabite deskami. Drzwi były solidne, chyba mosiężne. No i płaski dach. Magazyn był stary i zaniedbany.
- Spróbuj wejść drzwiami. Ja wejdę górą, może na dachu jest jakaś dziura.
Wskoczył na ścianę i z łatwością wspiął się na górę, jego wyuczona akrobatyka świetnie współdziałała z jego wampirzą zwinnościa. Zaczął rozglądać się za jakowąś dziurą w dachu, którą znalazł. Wskoczył.
Mieszki dwóch panów, już martwych miały kolejno: 10 i 15 grzywien.
64g + 20g = 84g
Rengar:
Nędzny człowiek nawet nie zdążył nic powiedzieć kiedy wampir już skakał po budynku.
Może uda otworzyć się wytrychem, albo nawet będzie otwarte.
Watu podszedł do solidnych metalowych drzwi i spróbował je otworzyć jak normalny człowiek.
//Kiedyś miałem takie doświadczenie na papierowym RPG, mistrz gry powiedział że drzwi są zamknięte a że nikt się nie znał na otwieraniu zamków to poszliśmy gdzie indziej, na koniec powiedział nam że były zamknięte ale wystarczyło pociągnąć za klamkę hehe
165g + 10g + 15g = 190g
Imago:
//Sprytne :P
Drzwi okazały się zamknięte.
Rengar:
Watu wciąż nie był mistrzem w otwieraniu zamków wytrychem jednak postanowił spróbować, przyklęknął przed zamkiem i wyciągnął swój zestaw wytrychów.
Wyciągał najpierw pokolenie napinacze by dopasować ich rozmiar do rozmiaru zamka, za mały by się przekręcił w otworze a zbyt duży zablokował by możliwość włożenie i pracy wytrychem. Wielu ludzi myśląc o otwieraniu zamków w głowie ma obraz wytrycha, jednak jest on tylko jedną ze składowych. Po dobraniu odpowiedniego napinacza, mężczyzna wsadził go do dziurki od klucza jednak jeszcze nie napiął go, wpierw trzeba było wsunąć wytrych. dobrał odpowiedni co poszło szybko, było to prostsza sprawa niż dobór napinacza. Przesunął pierwsze narzędzie w prawo, czyli zgodnie ze wskazówkami zegara, w stronę w którą kręci się klucz, poluzował lekko tak oby zapadki nie były zablokowane i przystąpił do drzwigania zapadek. Pierwsza... Druga... i przy trzeciej napotkał problem, zapadka była zablokowana. Watu poluzował napinacz, wszystkie zapadki spadły na swoje miejsce i zaczął raz jeszcze. Trzecia.. Pierwsza... Druga... Czwarta... napinacz się obrócił, co znaczyło otworzenie zamka. Włamywacz schował swój zestaw i ostrożnie otworzył wrota.
Imago:
Zamek ładnie pstryknął, a drzwi otwarły się. W środku była masa kurzu. Pochodnie oświetlały wnętrze. Pierwszym, co zobaczył Watu był wąski korytarz prowadzący do następnej pary drzwi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej